Reklama

Reklama

Kamil Stoch: Zepsułem skok, a warunki też mi nie pomogły

Polscy skoczkowie narciarscy byli zadowoleni, że siedmiu z nich znalazło się w czołowej "30" konkursu Pucharu Świata w Wiśle. Czuli jednak niedosyt z powodu odwołania drugiej serii. "Mogliśmy powalczyć o lepsze lokaty" - uważa Kamil Stoch, który był piętnasty.

"Niedosyt pozostał, bo w drugiej serii mogliśmy powalczyć o lepsze lokaty. Jest mi żal pierwszego skoku. Zepsułem go, a warunki też mi nie pomogły. Skok był mocno spóźniony i przy wietrze z tyłu nie miałem szans odlecieć. Nie ma co jednak rozpaczać. Mam nadzieję, że w Zakopanem pogoda dopisze, a każdy zrobi to, co potrafi i wszyscy będziemy się cieszyć" - powiedział Stoch.

Zdaniem podwójnego mistrza olimpijskiego z Soczi awans siedmiu Polaków do "30" to sukces zespołu oraz krok do przodu.

Reklama

"Stać naszą drużynę, by pięciu-sześciu zawodników stale wchodziło do drugiej serii" - dodał.

Podobnego zdania był Dawid Kubacki, który uplasował się na 16. pozycji, zajmując najwyższą pozycję w sezonie.

"Pierwszą serię udało się przeprowadzić bezpiecznie i przy dość równych warunkach. Myślę, że możemy być zadowoleni z występu. Oddałem trzy dobre skoki, licząc serię próbną i kwalifikacje. Wynik jest satysfakcjonujący. To kroczek do przodu. Skocznia w Wiśle jest trudna i nie wszyscy ją lubią. Nie mam do niej sentymentu, ale dziś mój start był dobry" - zaznaczył Kubacki.

Mieszane uczucia miał natomiast po konkursie Jan Ziobro, który zajął 23. miejsce.

"W skoku, który oddałem, pozycja dojazdowa była już taka, jakbym chciał. Dziś było mnie stać naprawdę na dużo, ale nie udowodniłem tego. Będę się starał w następnych konkursach pokazać, że Jan Ziobro daje radę" - wyjaśnił.

Niezadowolony był natomiast zwycięzca kwalifikacji Maciej Kot, który rywalizację ukończył dopiero na 45. miejscu.

"Mogę winić tylko siebie. Popełniłem błąd, który prześladuje mnie od początku sezonu - tracę równowagę tuż przed odbiciem, a później organizm broni się przed upadkiem, wchodzę saltem w przód i nogi same się prostują. Wylatuję zbyt nisko z progu i mogę tylko walczyć o przetrwanie" - analizował.

Radości z triumfu nie krył zwycięzca konkursu Austriak Stefan Kraft. "Jestem zadowolony z moich sukcesów na tej skoczni. Dwa lata temu ustanowiłem jej rekord. Bardzo lubię to miejsce" - powiedział.

Drugi w zawodach Słoweniec Peter Prevc przyznał, że był nieco zaskoczony, iż jury tak szybko odwołało rundę finałową. "Ale skoro wiatr się wzmagał, to było to dobre rozwiązanie, także dla mnie, bo zająłem drugie miejsce" - dodał.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje