Kamil Stoch zaskoczył decyzją i zasiał ziarnko niepokoju, a potem odpalił
Była godzina do rozpoczęcia sesji treningowej przed konkursem Pucharu Świata w skokach narciarskich na dużej skoczni w Falun (HS 132), kiedy Kamil Stoch spokojnie raczył się jeszcze śniadaniem. Na skoczni tego poranka go zabrakło. Dotarły do nas informacje, że postanowił odpuścić trening, ale nie widzieliśmy, że nie skoczy w żadnej próbie przed kwalifikacjami. Do nich już przystąpił i skoczył bardzo dobrze, a potem tłumaczył, dlaczego nie pojawił się na skoczni o poranku.

We wtorek nasi skoczkowie dość wcześnie mieli imitację i rozgrzewkę. Nie wszystkim udało się odpowiednio dobudzić. Zresztą sam Kamil Stoch mówił, że nie czuł się zbyt dobrze obudzony przed skokami na normalnej skoczni.
W środę, kiedy skoczkowie przenieśli się na duży obiekt, w treningach z grona polskich zawodników zabrakło tylko Stocha. Wiedzieliśmy tylko, że postanowił opuścić poranne skoki, ale nie znaliśmy powodu.
Plan narodził się w drodze do szatni
Okazuje się, że plan narodził się po konkursie na normalnej skoczni.
Po wtorkowym konkursie wpadłem na taki pomysł w drodze do szatni. Potem przegadałem go z trenerem. Nie potrzebuję tylu skoków, bo swoje już w życiu naskakałem. Zresztą w Falun czuję się dobrze i pewnie, bo profile skoczni są podobne do siebie
- Chciałem się trochę bardziej przebudzić niż dzień wcześniej. Do tego ten poranny czas wolałem wykorzystać na odpoczynek, solidne śniadanie i wyciszenie się. Chciałem się powoli rozpędzić i pobudzić, jeśli chodzi o motorykę, by z dobrą energią wejść na skocznię - dodał.
Kamil Stoch: moje skoki mają mnóstwo potencjału do wykorzystania
I pomysł naszego mistrza zadziałał. W kwalifikacjach oddał bardzo dobry skok. Uzyskał 124 m, co dało mu dziewiąte miejsce.
- To był podobny skok do tych, jakie oddawałem na normalnej skoczni. One też nie były złe. Nie ukrywam, że po wtorkowym konkursie nieco się zagalopowałem ze swoimi wypowiedziami. Trzeba jednak więcej spokoju i traktować te skoki z większą wdzięcznością, bo one mają jeszcze mnóstwo potencjału do wykorzystania. To się jednak robi małymi krokami - zakończył 38-latek.
Kwalifikacje wygrał Austriak Stephan Embacher. Stoch był najwyżej sklasyfikowanym z Polaków. Na 24. pozycji rywalizację ukończył Kacper Tomasiak, który przyznał, że coś mu nie grało w środowych skokach i w każdym z nich to było coś innego.
Poza konkursem, który ma się rozpocząć o godz. 15.10 znalazł się Aleksander Zniszczoł.
Z Falun - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













