Reklama

Reklama

Kamil Stoch w bojowym nastroju przed startem w Lillehammer

- Moje skoki są solidne, ale oczywiście zawsze jest coś do poprawienia - powiedział Kamil Stoch, który razem z kolegami z kadry szlifuje formę na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi przed zawodami w Lillehammer. Do Norwegii lider "Biało-czerwonych" jedzie w bojowym nastroju.

Stoch był bardzo zadowolony ze środowego treningu. "Wykonałem niezłe skoki i to w dobrych warunkach. Wprawdzie padał drobny deszcz, ale - czego się obawiałem - nie przeszedł on w mokry śnieg, który trochę przytrzymuje w torach" - podkreślił.

Reklama

Dodał, że dla niego nie ma skoków idealnych, ale jak na ten moment sezonu jest dobrze.

"Nad stabilną dyspozycją pracujemy całe lato i jesień, potem już tylko na tym się bazuje. Moje skoki są solidne, ale oczywiście zawsze jest coś do poprawienia. Są to drobne detale techniczne, które myślę bez problemu podszlifuję na dwóch, trzech treningach".

Zawodnik klubu Eve-nement Zakopane zapytany w jakim nastroju jedzie na rozpoczynające się w piątkowymi kwalifikacjami zawody PŚ w Norwegii stwierdził krótko: "Pozytywnym i bojowym".

Początkowo trener Łukasz Kruczek zaplanował trzydniowe skakanie na Wielkiej Krokwi, jednak ostatecznie zrezygnował z przeprowadzenia prób w poniedziałek i we wtorek. W pierwszym dniu po kilka prób wykonali tylko zawodnicy kadry B.

"Cała moja siódemka była naprawdę bardzo zmęczona niedzielną podróżą z Kuusamo, więc nie byłoby zbyt rozsądnym zmuszanie ich już dzień później do pracy na skoczni. We wtorek wiało, dziś natomiast udało się poskakać pełnym składem kadr A, B i C. To cieszy, bo naprawdę w Europie jest mało tak dobrze przygotowanych miejsc jak tu, a i warunki były niemal doskonałe" - zaznaczył.

Szkoleniowiec dodał, że trening był udany, chociaż u tych, którzy mieli kilka dni przerwy pojawiły się pewne drobne problemy. "Wystarczyły jednak trzy, cztery skoki, żeby znów wszystko funkcjonowało jak należy, chociaż właściwą ich dyspozycję jak zwykle zweryfikują zawody" - podsumował.

Pracujący w kadrze B Maciej Kot także nie krył zadowolenia. "To był naprawdę dobry trening, ponieważ moje skoki były równe. Wiatr momentami trochę przeszkadzał, ale to i tak sukces, że się udało, bo pogoda do tej pory nie bardzo pozwalała" - ocenił.

Zapytany, co jego zdaniem trzeba jeszcze poprawić powiedział, że zawsze jest coś do dopracowania. "Najpierw jednak trzeba się "oskakać", a dopiero później szukać dodatkowych detali. Gdy pojawi się powtarzalność na zawodach, będzie można się pokusić o kolejne drobne korekty" - zauważył zawodnik zakopiańskiego AZS.

"Skocznia przygotowana rewelacyjnie, pogoda nas dziś oszczędziła, a moje próby bardzo dobre" - krótko ocenił dzień na Krokwi trenujący z kadrą B Dawid Kubacki.

Dodał, że już w poniedziałek wiedział, co przeszkadzało mu w oddawaniu dobrych skoków. "I dzisiaj praktycznie nad tym właśnie popracowałem, co przyniosło właściwy efekt, czyli pojawiła się powtarzalność oraz przyzwoite odległości" - nie krył radości nowotarżanin.

Zawodnikowi zakopiańskiego TS Wisła do poprawienia pozostało jeszcze kilka błędów. "Drobnych, ale jednak. Mam nadzieję, że szybko uda się ich pozbyć, chociaż na dzień dzisiejszy nadal odczuwam pokonkursowe zmęczenie. Do tego dołożyła się wielogodzinna podróż oraz mocne treningi na skoczni i w sali. Czuję to w nogach, ale teraz przed nami dwa dni bez skakania, więc na pewno odpoczniemy" - podkreślił.

Klemens Murańka stwierdził, że takie spokojne treningowe skakanie w dobrych warunkach zawsze sprawia mu wielką przyjemność. "Dziś po niezłych czterech - pięciu próbach nastrój mam bardzo dobry i myślę, że z zawodów na zawody będę się rozkręcał" - ocenił zawodnik TS Wisła Zakopane.

Trenującym skoczkom uważnie przyglądał się prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Jego zdaniem poziom prezentowany przez zawodników jest całkiem dobry.

"Oczywiście to widać, że zabrakło kilku spokojnych treningów w warunkach zimowych. Jak jest to ważne zauważyć można było np. u Słoweńców, Niemców czy Norwegów, którzy te możliwości mieli i podczas pierwszych konkursów skakali pewnie, nawet w tych skrajnie trudnych warunkach pogodowych" - zaznaczył.

Zdaniem prezesa PZN polscy zawodnicy będą z konkursu na konkurs coraz lepsi. "Gdy tylko minie niepewność wynikająca z braku tego "oskakania", natychmiast wbiją się w światową czołówkę. Natomiast powtarzalność Kamila już świadczy o jego gotowości do rywalizacji na najwyższym poziomie".

Tajner zauważył, że na Wielkiej Krokwi wyróżniali się także Murańka i Kubacki. "Reszta skakała trochę w kratkę, ale tak jak powiedziałem - kilka spokojnych treningów na śniegu i moim zdaniem wszystko będzie dobrze".

Po środowych zajęciach sztab szkoleniowy zdecydował, że w Norwegii wystąpią: Stefan Hula, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Klemens Murańka, Kamil Stoch, Jan Ziobro i Piotr Żyła. Konkursy w Lillehammer odbędą się w sobotę i niedzielę.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje