Reklama

Reklama

Kamil Stoch uhonorowany w Proszowicach. Nasz skoczek tryskał humorem

To było spotkanie inne od wszystkich. Kamil Stoch nie tylko, jak co roku, spotkał się ze swoim fanklubem w małopolskich Proszowicach, ale także został honorowym obywatelem miasta i gminy Proszowice. - To członkowie fanklubu powinni zostać odznaczeni - zauważył nasz mistrz. Zdradził też, co chętnie by robił, gdyby nie był skoczkiem, zaskakując swoją wypowiedzią.

Z Proszowic pochodzi żona Stocha, Ewa. Tam też wspólnie mieszkali krótko po ślubie. W 2011 roku w tym podkrakowskim miasteczku powstał pierwszy i jedyny oficjalny fanklub naszego skoczka.

Reklama

Co roku po sezonie Stoch, nierzadko w towarzystwie innych skoczków, odwiedza swój fanklub, by podzielić się wrażeniami z całego sezonu, porozmawiać, pokazać trofea, sprawić radość dzieciakom.

"Kamil Stoch naszym mistrzem jest" - ćwiczyły swoją kwestię dzieci z jednej ze szkół przed wejściem do proszowickiego Centrum Kultury i Wypoczynku. Potem w ten sposób powitały swojego idola.

Właśnie tam odbyła się specjalna sesja Rady Miasta, na której wręczono Stochowi "honorowe obywatelstwo" za promowanie Proszowic w kraju i za granicą.

Płomienną mowę wygłosił szef fanklubu Rafał Chmiela. Zaznaczył, że nasz skoczek zawsze znajdował czas dla swoich fanów, wielokrotnie ich odwiedzał, a żadna akcja charytatywna w Proszowicach i okolicach nie mogła obyć się bez przedmiotów, ofiarowanych przez naszego skoczka.

- Chciałem Kamila pochwalić nie za rekordy w skokach, często milimetrowe, ale za ten wielki skok z Zakopanego do Proszowic - mówił biskup Piotr Skucha, również honorowy obywatel Proszowic.

Wyraźnie wzruszony Stoch dziękował za wyróżnienie i "wbił szpilkę" władzom samorządowym. - Mam nadzieję, że tak samo uhonorowany zostanie ten fanklub - mówił skoczek, podkreślając, że to kibice z Proszowic w całym świecie rozsławiają to miasteczko.

W spotkaniu z kibicami Stochowi towarzyszyli inni nasi skoczkowie z żonami i partnerkami: Dawid Kubacki, Krzysztof Miętus, Stefan Hula, a także asystenci Stefana Horngachera Grzegorz Sobczyk i Zbigniew Klimowski oraz serwisant Kacper Skrobot. Hula przyjechał również z dziećmi.

Po zakończeniu oficjalnej uroczystości był czas na pytania do skoczków od kibiców, autografy i wspólne zdjęcia.

- Gdzie pan mieszka - zapytał Stocha pierwszy odważny, mały chłopiec. - Tak naprawdę mieszkam tam, gdzie są moje bagaże - żartował skoczek. Potem wyjaśnił, że jego dom to Zakopane.

Wiele śmiechu wywołała odpowiedź na pytanie, co robiliby skoczkowie, gdyby skoczkami nie byli. - Ja chciałbym siedzieć, nic nie robić, a mieć dużo pieniędzy - wypalił Stoch. - Myślę, że każdy się do tego dołączy - dodał Kubacki.

Stoch żartem odpowiedział też na pytanie prowadzącego, co skoczek czuje na górze tuż przed startem. - To jest pytanie, którego najbardziej nie lubię. Tak samo mogę pana zapytać, co pan teraz czuje - powiedział, wywołując salwy śmiechu na wypełnionej sali w Proszowicach.

Nasz czołowy skoczek na koniec zaskoczył członków swojego fanklubu, wręczając jego głównym przedstawicielom wielki medal w dowód wdzięczności za lata przyjaźni i wspólnych przeżyć.

Waldemar Stelmach, Proszowice

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Proszowice | Dawid Kubacki | skoki narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje