Kamil Stoch przełknął gorzką pigułkę. Nasz mistrz szczery do bólu
Dla Kamila Stocha to miał być wyjątkowy weekend w Zakopanem. Dla niego bowiem to ostatni występ w karierze w Pucharze Świata w skokach narciarskich na Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza. 38-latek czekał na dwa konkursy - rywalizację duetów i indywidualną. Sobotnie popołudnie miał jednak wolne, bowiem trener Maciej Maciusiak do zawodów duetów desygnował Kacpra Tomasiaka i Dawida Kubackiego. Stoch musiał przełknąć gorzką pigułkę.

W skrócie
- Kamil Stoch nie wystąpi w konkursie duetów podczas Pucharu Świata w Zakopanem, co jest dla niego trudnym doświadczeniem.
- Zawodnik przyznał się do problemów ze swoją formą, które trwają od początku sezonu, lecz nie traci motywacji.
- Stoch podkreśla, że choć czuje ból rozstania z Wielką Krokwią, akceptuje sytuację i zamierza powalczyć o lepszy występ w niedzielę.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kamil Stoch wszelkie emocje w sobotę na Wielkiej Krokwi skrywał za goglami. Kiedy w nich schodzi ze skoczni, to zazwyczaj znaczy, że nie jest dobrze. Widać było, że to nie jest dzień naszego mistrza.
Stoch już pierwszego skoku nie był sobą. W treningu uzyskał 23. wynik, a w kwalifikacjach był dopiero 33. Przegrał miejsce w kadrze na konkurs duetów. Gorszym zawodnikiem w polskiej kadrze był w kwalifikacjach tylko Paweł Wąsek.
Kamil Stoch: To boli, ale akceptuję to
To nie był dla ciebie łatwy dzień?
Kamil Stoch: - Żaden dzień w sporcie nie jest łatwy, bo trzeb a dawać z siebie wszystko.
W piątek mieliście trening. On wlał w ciebie trochę optymizmu przed rywalizacją w Zakopanem, czy jednak wciąż z czymś się męczyłeś?
- Męczę się z czymś od początku sezonu, ale piątkowy trening był na dobrym poziomie. W sobotę czegoś zabrakło, ale jeszcze nie wiem do końca czego. Jest jednak kwalifikacja i wystąpię w niedzielę w konkursie. Postaram się do tego czasu znaleźć to coś.
Jesteś na tyle doświadczonym zawodnikiem, że z dnia na dzień wszystko może się zmienić. Dla ciebie Wielka Krokiew to jednak wyjątkowe miejsce więc chęć pokazania się z jak najlepszej strony będzie na pewno ogromna?
- Zawsze chcę się dobrze pokazać. Bez względu na to, gdzie skaczemy i czy to jest konkurs albo trening. Dla mnie Zakopane to jest wyjątkowe miejsce. Dlatego bardzo chciałem wystąpić w obu konkursach. Czasem jednak tak jest. Trzeba zaakceptować to, co jest. To boli, ale akceptuję to. Takie jest życie sportowca. Trzeba myśleć o tym, co mogę zrobić, żeby było lepiej w niedzielę.
Czujesz trudy Turnieju Czterech Skoczni?
- Na pewno Turniej Czterech Skoczni daje się we znaki każdemu. Wszyscy jednak mamy tak samo. Gdybym był w lepszej kondycji sportowej, to łatwiej byłoby mi znieść pewne wydarzenia, jakie dzieją się po drodze. Cały czas czegoś szukam, bo skoki nie dają mi pełnej satysfakcji. Dlatego kiedy mam lepszy dzień, to te skoki wyglądają dobrze. Jak mam gorszy dzień, to te skoki wyglądają, jak w sobotę.
Zaczynasz nabierać wprawę w pożegnaniach. To, co wydarzyło się w Turnieju Czterech Skoczni, było niesamowite. Sam miałeś łzy w oczach. W niedzielę pożegnają cię kibice na Wielkiej Krokwi. Jesteś gotowy na to?
- Jestem gotowy. Przygotowywałem się na ten moment przez 20 ostatnich lat. Będzie, co ma być.
W Zakopanem - rozmawiał Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












