Reklama

Reklama

Kamil Stoch: O igrzyskach jeszcze nie myślę

Mistrz świata w skokach narciarskich Kamil Stoch w stu procentach skupia się na treningach, a o igrzyskach, które za dziewięć miesięcy odbędą się w Soczi, jeszcze nie myśli. Zdaje sobie sprawę, że oczekiwania kibiców duże, ale to go cieszy i motywuje.

"Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że oczekiwania po ostatnim udanym sezonie są znacznie wyższe niż przed rokiem. Stanowi to jednak dla mnie dodatkową motywację, więc cieszę się, że tak jest. Widzę, że ludzie się interesują tym, co robimy i oczekują od nas jak najlepszych wyników. Poza tym bardzo dobrze, że jest drużyna. Nie wszystko spoczywa na barkach jednej osoby. Fajnie, że jest więcej zawodników, którzy są na podobnym, co ważne - wysokim, poziomie" - powiedział Stoch.

Reklama

Przygotowania do nowego sezonu są na razie na wstępnym etapie, ale wszystko wygląda lepiej niż przed rokiem.

"Na razie jest dobrze. Wielkich zmian w przygotowaniach nie planujemy, ale na pewno coś będziemy kombinować ze sprzętem, choć rewolucji nie należy się spodziewać" - zaznaczył.

Soczi jednak w ogóle na razie nie myśli. Przed nim Letnia Grand Prix i zimowy Puchar Świata.

"Do Soczi zostało w sumie bardzo dużo czasu. Na razie skupiam się na tym, co dzieje się teraz, co robię aktualnie, czyli na treningach. Zaczęliśmy dopiero przygotowania, przed nami jeszcze długa droga, zanim będziemy się szykować do wyjazdu na igrzyska" - podkreślił mistrz świata z Val di Fiemme.

Nie ukrywa, że bez ciężkiej pracy latem trudno marzyć o sukcesach w rosyjskim kurorcie.

"Oczywiście na medal składa się wiele czynników, ale najważniejsza jest praca. Szczęście nie zawsze dopisuje, a ja jak przyjdzie, to trzeba też umieć je wykorzystać. Składa się na nie zresztą wiele elementów, czyli zarówno dobre warunki, dobra dyspozycja danego dnia, a także przychylność sędziów, a nawet słabsza forma przeciwników. Ja jednak nie powiem, że wygrałem mistrzostwo świata, bo inni byli słabsi. Wolę mówić, że to ja byłem najlepszy" - zaznaczył Stoch.

Mimo że to on osiągnął największy sukces w mistrzostwach świata i był trzeci w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, to furorę w mediach zrobił Piotr Żyła.

"Zdecydowanie nie mam nic przeciwko. Nie przeszkadza mi to. Piotrek swoją postawą zarówno sportową, jak i pozasportową pokazuje, że jest fajnym chłopakiem i dobrym skoczkiem. Zasłużył na uwagę i zainteresowanie szerokiej publiczności" - ocenił.

Stoch po zimowym sezonie nie miał dla siebie zbyt wiele czasu, gdyż miał m.in. zobowiązania wobec sponsorów. Mimo to zdążył się wybrać na mecz piłkarski do Liverpoolu.

"Pojeździłem po różnych szkołach, miałem sporo spotkań. Było co robić i czasu na odpoczynek nie zostało wiele" - powiedział.

W najbliższym czasie kadrowicze, oprócz treningów, mają w planach sporo imprez pozasportowych. W niedzielę wzięli udział w 14. Pikniku Olimpijskim w Warszawie, a na początku lipca pojadą do Starych Jabłonek na mistrzostwa świata w siatkówce plażowej.

"Ale tylko po to, by kibicować. Dostaliśmy propozycję od organizatorów i ją przyjęliśmy. Często gramy w siatkówkę na treningach, czasami też na piasku. To dobra rozgrzewka. A mistrzostwa świata to na pewno fajna impreza i warto ją zobaczyć z bliska" - zaznaczył Stoch.

Kolejne zgrupowanie skoczkowie rozpoczną 17 czerwca w Austrii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje