Kamil Stoch nie wytrzymał! "Puścił mnie przy najgorszym wietrze"
- Borek Sedlak tak długo czekał z zapaleniem zielonego światła dla mnie, że wyczekał, aż wiatr w plecy będzie najsilniejszy i dopiero wtedy mnie puścił - powiedział pół żartem, pół serio Kamil Stoch. "Orzeł z Zębu" z całej czołówki miał w finale zdecydowanie najgorsze warunki wietrznie, ale i tak zajął świetne drugie miejsce podczas inauguracji letniej Grand Prix w Wiśle.

Kamil Stoch próbował deptać po piętach Dawidowi Kubackiemu, który w drugiej serii pokazał klasę skokiem na 134.5. "Orzeł z Zębu" musiał się zadowolić drugim miejscem.
Kamil Stoch: Latem nie ma siły na Dawida Kubackiego!
- Po raz kolejny się okazało, że latem nie ma się co mierzyć z Dawidem (uśmiech). Rzeczywiście w drugiej serii Dawid skoczył niesamowity skok. Zrobiło się też trochę trudno, jeżeli chodzi o warunki, ale pomimo tego cieszę się, że wylądowałem na podium. Cieszę się ze wszystkich trzech skoków, jestem na dobrej drodze do ustabilizowania skakania - powiedział Interii Kamil Stoch.
Jest dobrej myśli przed kolejnymi zawodami, a już w niedzielę o godz. 13 drugi konkurs indywidualny w Wiśle.
- Jestem teraz na dobrej drodze, żeby ustabilizować właśnie takie skakanie i powoli doszlifowywać takie drobne elementy, które pozwolą mi jeszcze się rozwijać - zapowiedział Stoch.
Kamil Stoch: Borek Sedlak wyczekał na najgorszy wiatr
Przed drugim skokiem Kamil był długo trzymany na belce, z powodu wiatru o zmiennej sile. Gdyby dostał zielone światło od razu, wiałoby mu w plecy 0.5 m/s. Został jednak puszczony przy niekorzystnych podmuchach 0.6 m/s.
- Borek Sedlak wyczekał, kiedy wiatr będzie najsilniejszy i wtedy mnie puścił? - dopytał z uśmiechem Kamil Stoch, po czym dodał:
- Już pomijając te kwestie, my nie wiemy, jakie są warunki na górze. Wiemy, że coś jest nie tak, jeżeli jesteśmy trzymani. Natomiast zasada pozostaje ta sama: trzeba zrobić to, co mamy zrobić czyli, mamy pewne zadania do realizacji, a poza tym dowiadujemy się zazwyczaj za progiem czy jest dobrze czy nie jest dobrze. Tutaj trzeba było walczyć do końca, zacisnąć zęby i walczyć o każde pół metra - wyjaśnił Kamil Stoch.
Kamil pozytywnie ocenił sobotnie skoki.
- Obecnie jestem na takim etapie treningu i sezonu przygotowawczego, gdzie forma jest raz lepsza, raz gorsza, w zależności od intensywności treningów motorycznych, ale póki co, cieszę się, że przed własną publicznością staję na podium, realizuję swoje zadania i skaczę z uśmiechem na twarzy - podsumował zawody.
Z Wisły Michał Białoński, Interia








