Żyła od razu zauważył, co dzieję się ze Stochem. Diagnoza tuż przed konkursem
Kamil Stoch po raz ostatni w swojej karierze ma okazję reprezentować Polskę podczas igrzysk olimpijskich. O ile skoki na normalnej skoczni nie poszły po jego myśli, to już treningi na dużym obiekcie wyglądają o wiele lepiej. Dotychczasowy występ skoczka z Zębu w Predazzo podsumował dla "Eurosportu" Piotr Żyła. I ujawnił, że doświadczony skoczek po prostu się męczył.

Rywalizacja skoczków na normalnej skoczni w Predazzo zakończyła się niemałą sensacją, kiedy po srebrny medal sięgnął Kacper Tomasiak. 19-latek zaledwie kilka miesięcy temu zadebiutował w Pucharze Świata, a już teraz zapisał na kartach historii polskich skoków. Kibice z Polski chętnie zobaczyliby kolejny krążek Polaka - tym razem po rywalizacji na dużym obiekcie.
Po treningach, najlepiej z Biało-czerwonych wygląda Kamil Stoch, który w piątek zajął 11. miejsce. To oczywiście rozpala nadzieje na wielki sukces skoczka z Zębu, który przecież za kilka miesięcy ma zakończyć swoją sportową karierę. W rozmowie z "Eurosportem" Piotr Żyła stwierdził, że jego kolegę z kadry stać na to, aby sprawić niespodziankę, bo przecież na tym obiekcie odnosił już sukcesy.
Piotr Żyła jasno o Kamilu Stochu. Od razu to zauważył, skoczek nie był w stanie ukryć
Co więcej, "Wiewiórowi" nie umknął fakt, że na normalnym obiekcie, Kamil Stoch po prostu nie czuł się komforotowo i jak zauważył, jeden z liderów reprezentacji Polski po prostu się "męczył".
- Kamil, widać było, że męczył się strasznie na tej małej... Na dużej - to jest trochę jego skocznia. Wiadomo, po przebudowie, ale na poprzedniej skakał bardzo dobrze i był mistrzem świata tam. Myślę, że ta duża mu bardziej pasuje i to było widać na treningach - wyznał Żyła podczas łączenia ze studiem "Eurosportu" przed rozpoczęciem rywalizacji na igrzyskach w sobotni poranek.
Myślę, że może tam sprawić jakąś fajną niespodziankę. Na pewno czuje się bardzo dobrze na tej skoczni
Trener Maciej Maciusiak również ma nadzieję, że Kamil Stoch popisze się na dużej skoczni, co potwierdził cytowany przez Tomasza Kalembę z "Interia Sport".
- W sobotę wszystko może się zdarzyć, a my zrobimy wszystko, by sprawić kolejną niespodziankę. Sami się przekonaliśmy kilka dni temu, że igrzyska olimpijskie rządzą się swoimi prawami. Ważną rolę będą odgrywały przeliczniki, bo to, co się działo na piątkowym treningu, to było aż niewiarygodne - skwitował trener polskich skoczków.














