Kamil Stoch zaraz po wznowieniu treningów wiosną prezentował się bardzo dobrze. Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, widział jego skoki i twierdził, że nie było nic przesadzonego w tym, że 37-latek skakał na wysokim poziomie.
Niestety Stoch nie pokazał tego, co robił na treningach, w zawodach. W Letnim Grand Prix w Wiśle był zbyt spięty i nie odegrał znaczącej roli. Chwilę później przytrafiła mu się kontuzja kolana, po której miał sześć tygodni przerwy.
Co za słowa o Pawle Wąsku. Podziw wielkiego mistrza
Tak wyglądała "naprawa" Kamila Stocha
Stoch zdołał wrócić na taki poziom, by rozpocząć sezon w Pucharze Świata, ale jego skoki nie były zbyt dobre. Wystarczały wprawdzie na miejsce w trzeciej "10", ale nasz wielki mistrz doskonale wie, że stać go na skakanie na znacznie wyższym poziomie. Gdyby nie to, to nie tworzyłby własnego sztabu, na którego czele stanął Michal Doleżal.
- Początek sezonu sprawił, że całe napięcie w ciele przełożyło się na to, że pogubiłem się w technice. Nie mogłem znaleźć odpowiedniej pozycji najazdowej i przez to sypało się wszystko. Teraz chciałem wrócić do tego, co działało. By było więcej luzu i swobody - przyznał Stoch.
Początki naprawiania trzykrotnego mistrza olimpijskiego nie były łatwe. Pierwsze treningi miały miejsce na Średniej Krokwi, bo Wielka Krokiew nie była jeszcze gotowa.
Pierwsze treningi mieliśmy na Średniej Krokwi i od razu daliśmy sobie rozbieg wyżej. Od razu było trochę więcej prędkości i pojawił się luz. Nie skupialiśmy się na żadnych elementach, bo chciałem, by Kamil przestał się zbytnio koncentrować na poszczególnych elementach. To go usztywniało. Kiedy weszliśmy na Wielką Krokiew, to u Kamila pojawiło się trochę więcej napięcia. Z czasem było jednak coraz lepiej. Wtedy mogliśmy zacząć pracę nad pozycją najazdową, bo tu Kamil miał wiele do poprawy. Mieliśmy plan na dzień mistrzostw Polski i Kamil super wykonał swoją pracę
- Chcieliśmy wrócić na skocznię z uśmiechem. Daliśmy sobie nawet trochę więcej rozbiegu, żeby znowu poczuć radość i dalekie loty, które uwielbiam w skokach - dodał Stoch.
Oczywiście nie obyło się bez problemów. Stoch przez dwa dni walczył z wirusem żołądkowym. To go mocno osłabiło.
Kamil Stoch wicemistrzem Polski, wywalczył miejsce w kadrze na Puchar Świata w Zakopanem
Doleżal wierzy w to, że druga część sezonu będzie znacznie lepsza niż pierwsza. Pochwalił też Stocha za podjęcie trudnej, ale potrzebnej decyzji.
- Wycofanie się z Turnieju Czterech Skoczni było najlepszym ruchem, jaki mogliśmy w tym momencie zrobić. Tak trzeba było zrobić, ale musiał do mnie z taką propozycją przyjść Kamil. Dla nas nie była to komfortowa sytuacja, kiedy co tydzień trzeba było walczyć o miejsce w Pucharze Świata. Kamil męczył się na skoczni i to, co pokazywał, to nie jest jego poziom - mówił Doleżal.
- Na pewno Kamilowi brakuje jeszcze energii na progu, ale ona przyjdzie. Po tych skokach w mistrzostwach Polski pojawiło się u niego więcej pewności siebie - dodał.
Zaraz po mistrzostwach Polski Thomas Thurnbichler, trener kadry polskich skoczków, podał na razie cztery nazwiska na zawody Pucharu Świata w Zakopanem. Są to: Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł i Jakub Wolny.
O piątym miejscu Austriak zdecydował w poniedziałek rano. Postawił na Stocha. Thurnbichler chwalił postawę tego zawodnika na skoczni. Zauważył u niego wyraźną poprawę w pozycji najazdowej.
Sam Stoch mówi o tym, ze zaczyna nowy rozdział, a jego mottem będą słowa: nic na siłę.
Najważniejsze, że znowu na jego twarzy pojawił się uśmiech. Jeśli do tego dojdzie luz, to może znowu dobije do światowej czołówki.
- Czuję presję przed Zakopanem. Sam zapętliłem się w złe myślenie. Staram się być pozytywnie nakręconym, ale też chcę robić to na odpowiednim poziomie - zakończył Stoch.
Zobacz również:














