Kamil Stoch jak za dawnych lat. Mistrz we własnej lidze, prawdziwa "petarda"
Ostatniego dnia lipca 2025 roku na skoczni w Wiśle odbywał się konkurs mistrzostw Polski zespołowy, ale nie w tradycyjnej formie drużynowej, a tej, która będzie na igrzyskach olimpijskich w 2026 roku, a więc w duetach. Po pierwszej serii rywalizacji w czwartkowym konkursie mówiło się tylko o jednym - skoku Kamila Stocha. Nasz mistrz popisał się prawdziwą "petardą". Stoch osiągnął 132,5. metra w znakomitym stylu.

Kamil Stoch ma za sobą kilkadziesiąt naprawdę trudnych miesięcy, w których niewiele było takich momentów, gdy mógł się realnie cieszyć. Tak naprawdę były to jedynie przebłyski dyspozycji, którą pamiętamy z tych najlepszych lat. Nawet odejście od kadry głównej prowadzonej wówczas przez Thomasa Thurnbichlera nie pomogło, tak jakby pewnie sam Stoch tego oczekiwał.
Przed startem przygotowań do sezonu 2025/2026 Stoch ogłosił, że będą to dla niego ostatnie miesiące rywalizacji na światowych obiektach. Mówiąc wprost, po ostatnim konkursie sezonu nasz mistrz odwiesi narty na kołek, a z pewnością chce, aby pożegnanie odbyło się w godnym stylu. "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym" - tak w przeszłości śpiewał zespół Perfect.
Popis Kamila Stocha. Mistrz znów zachwycił wszystkich
Nie ma wątpliwości, że Stoch chce, aby ten nadchodzący sezon był dla niego tym, w którym dołoży kolejne sukcesy, a przed nami mistrzostwa świata w lotach oraz przede wszystkim igrzyska olimpijskie. Nasz mistrz przygotowuje się do tych imprez pod okiem Michała Dolezala. W ostatnim dniu lipca nadszedł dzień próby - w konkursie duetów mistrzostw Polski na skoczni w Wiśle.
Pierwsza seria rywalizacji pokazała, że Stoch w tym momencie znajduje się w nieco innej skokowej lidze. Przed próbą naszego mistrza obniżono rozbieg o dwa stopnie. W studiu TVP Sport dowiedzieliśmy się, że to decyzja samego skoczka, która doskonale pokazuje poziom pewności siebie Stocha. Zmiana rozbiegu nie przeszkodziła jednak 38-latkowi na wysłanie światu głośnego sygnału.
Trzykrotny mistrz olimpijski ruszył w dół z 16. belki startowej i już po wybiciu widać było, że będzie to znakomita próba. Stoch ułożył się w locie, jak w tych swoich najlepszych latach. Frunął nieruchomo, wysoko nad zeskokiem, wylądował na odległości 132,5. metra, a wszystko wykończył oczywiście wybornym telemarkiem. Próba mistrza spotkała się z wielką radością publiczności zgromadzonej na trybunach w Wiśle. W nieoficjalnej indywidualnej klasyfikacji Stoch prowadził z przewagą prawie 15 punktów.











