Reklama

Reklama

Kamil Stoch: Ja mogę się cieszyć. A pozostali?

Jan Ziobro ma najwięcej odwagi, by powiedzieć wprost, co sądzi o swoich skokach. – Skaczemy jak ostatnie łajzy – mówił w niedzielę w Zakopanem. – Nie można być zbyt surowym dla siebie – broni kolegów z drużyny wracający do wielkiej formy Kamil Stoch.

Triumfator Pucharu Świata sprzed roku wygrał po rewelacyjnych skokach konkurs indywidualny na Wielkiej Krokwi. Pod koniec trzeciej dziesiątki zawodów znalazło się trzech innych Polaków. Stoch starał się po konkursie znaleźć dobre strony kolejnych występów "Biało-czerwonych", choć jego koledzy w większości nie ukrywają, że jest źle.

- Wstyd, porażka, łajzy - nie szukał usprawiedliwień Ziobro, któremu w niedzielę lepiej niż skakanie wychodziła rola didżeja, w którą się wcielił, gdy konkurs był już dla niego skończony. Zawodnik, który już w grudniu straszył końcem kariery i "powrotem do stolarni", zapowiadał między innymi finałowy skok Stocha.

Reklama

- Czterech skoczków w trzydziestce, to nie jest zły wynik, choć myślę, że każdego z chłopaków, którzy byli w tej trzydziestce, stać na jeszcze lepsze rezultaty - mówił Stoch po zawodach w Zakopanem.

- Piotrka Żyłę na pewno stać na wchodzenie do dziesiątki. Klimek Murańka skoczył przyzwoicie. Nikt nie wymaga od niego, żeby już wygrywał, czy wskakiwał do dziesiątki - mówił Kamil. Jak dodał, żal mu Olka Zniszczoła, któremu nie wyszedł skok w niedzielnym konkursie. - Przez cały weekend skakał fajnie, powtarzalnie - chwalił kolegę Stoch.

Murańka jako jeden z niewielu stwierdził, że jego skoki idą ku dobremu. - Jednym z powodów, dla których nie mogę się pozbierać, jest zszargana psychika, która w trakcie sezonu poprzez różne dziwne i nieprzyjemne wydarzenia została tak zniszczona - mówił z kolei Maciej Kot.

Żyła, któremu niemal tradycyjnie wyszedł tylko jeden skok w konkursie, w ogóle nie kwapił się do rozmowy. - Co mam wam powiedzieć, to samo co wczoraj? - pytał dziennikarzy.

Stoch powstrzymywał się od krytykowania innych zawodników.

- Drużyna zrobiła krok naprzód. Każdy z nas powinien mieć poczucie pewności, że wszystko jest na dobrej drodze, spokojnie pracować i wszystko jest możliwe - z nadzieją mówił nasz najlepszy skoczek.

Stoch skomentował słowa Ziobry, który stwierdził: "skaczemy jak ostatnie łajzy". - Oczywiście nie można się cieszyć z takich wyników, jakie się obecnie osiąga, to znaczy ja mogę (śmiech), ale też nie można być zbyt surowym dla siebie - stwierdził mistrz olimpijski z Soczi.

- Każdy powinien wiedzieć, ile pracy wkłada w swoje przygotowania i na co go stać. Chodzi o to, aby postawić sobie cel adekwatny do swoich aktualnych możliwości. Ja postawiłem sobie na dziś wyłącznie cel zadaniowy i to mnie uratowało, bo gdybym chciał wygrać na siłę, to na pewno bym nie wygrał - powiedział Stoch.

- Nie chcę oceniać kolegów z kadry, mówić, co robią źle, bo oni to wiedzą sami najlepiej - podsumował.

Z Zakopanego Waldemar Stelmach


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy