Reklama

Reklama

Kamil Stoch: Bałem się, że znowu skoczę za daleko

- Noga w porządku. Nic mi nie doskwierało - powiedział Kamil Stoch przed kamerami TVP tuz po zakończeniu sobotniego konkursu Pucharu Świata w norweskim Lillehammer. Dwukrotny mistrz olimpijski zajął czwarte miejsce. Konkurs wygrał fenomenalny Słoweniec Domen Prevc.

Stoch wygrał piątkowe kwalifikacje, ale przy lądowaniu nabawił się urazu. Występ w sobotnim konkursie stanął pod znakiem zapytania, ale na szczęście lider "Biało-czerwonych" stanął na starcie i spisał się bardzo dobrze. Stoch oddał dwa dobre długie skoki na 134,5 i 131,5 m. Nie wystarczyło to jednak, żeby znaleźć się na podium.

"Dobrze, że nie wiało tak, jak w piątek, bo wtedy wiatr bardzo kręcił. W sobotę były delikatne ruchy powietrza, które ułatwiały lub utrudniały skoki. Rozbieg był ustawiony dosyć nisko. Dla mnie osobiście to było dobre, bo bałem się, że znowu skoczę za daleko" - stwierdził z uśmiechem.

W finałowej serii oglądaliśmy aż sześciu Polaków. Maciej Kot również zademonstrował wysoką dyspozycję plasując się tuż za Stochem na piątym miejscu. Dawid Kubacki był 13., Piotr Żyła 16., Stefan Hula 18., a Klemens Murańka 27. Do najlepszej "30" nie udało się jedynie awansować Aleksandrowi Zniszczołowi.

"Jest dobrze" - skwitował krótko Stoch. "Wciąż powinienem skupić się na pewnych elementach, ale na tę chwilę dyspozycja jest bardzo dobra" - dodał.

Sobotni konkurs w Lillehammer wygrał rewelacyjny w tym sezonie Słoweniec Domen Prevc. 17-latek nie zostawił złudzeń rywalom. W obu seriach oddał najdłuższe skoki - 142,5 i 141,5 m.

"Wielki talent. Życzę mu jak najlepiej i żeby tak dalej się rozwijał, choć już pokazuje klasą światową" - ocenił Stoch.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje