Jedyne takie małżeństwo w Polsce. Nowe życie naszych sportowych nadziei
Poszła do pracy i wyszła za mąż, ale to nie przeszkodziło Nicole Konderli-Juroszek w tym, by zanotować najlepsze lato karierze. 23-latka nigdy do tej pory nie zgromadziła tak wielu punktów. Zanotowała też najlepszy wynik w karierze, zajmując 11. miejsce w Rasnovie. Nieźle wyglądała też na próbie przedolimpijskiej na dużej skoczni w Predazzo, gdzie była najlepszą z Polek, choć trenuje poza kadrą.

W skrócie
- Nicole Konderla-Juroszek notuje najlepszy sezon w karierze mimo łączenia pracy z uprawianiem sportu.
- Zmiana nazwiska oraz małżeństwo korzystnie wpłynęły na jej formę sportową.
- Zarówno ona, jak i jej mąż Kacper, muszą godzić życie prywatne z pasją do skoków.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nicole Konderla-Juroszek w czasie ostatnich mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim zastanawiała się na tym, co będzie dalej z jej karierą. Nie wiedziała, czy pojawi się na skoczni narciarskiej w kolejnym sezonie. Ostatecznie wzięła udział w wielu konkursach, a trakcie lata zmieniła nawet nazwisko.
Ponad trzy lata temu Konderla-Juroszek, która startowała w zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie, zapowiadała, że wróci na olimpiadę i będzie walczyła o złoto. Niestety poziomem wciąż jednak obiega od najlepszych. Mimo wielu przeciwności nie poddaje się jednak i nadal skacze, choć teraz uprawianie sportu musi łączyć z pracą na siłowni.
Małżeństwo służy polskiej skoczkini. "Wyszła dobra mieszanka". Nie stać jej na treningi w kadrze
Okazuje się jednak, że nowe zajęcie, a także zmiana stanu cywilnego dobrze jej posłużyły.
- Jak widać, małżeństwo mi służy. Śmieję się, że jak doszedł mi drugi człon nazwiska, to wyszła dobra mieszanka. Połączyłam swoje dobre strony z tymi Kacpra (mąż to Kacper Juroszek - przyp. TK) i nieźle to wygląda - śmiała się Konderla-Juroszek.
Nasza skoczkini przyznaje, że nawet jak zepsuje skok, to jednak nie traci pewności siebie i wie, co ma zrobić. Ze względu na pracę, Konderla-Juroszek nie trenuje z kadrą, nad czym ubolewał Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, który uważa, że praca w grupie byłaby dla niej o wiele korzystniejsza. Zawodniczka wybrała jednak inną drogę i od kilku lat trenuje w klubie AZS AWF Katowice pod okiem Łukasza Kruczka.
Fajnie byłoby trenować z kadrą, bo znamy się z dziewczynami, ale nie stać mnie na to, bym jeździła na zgrupowania co drugi tydzień. W obecnej sytuacji nie mogę być w takim reżimie treningowym, jak dziewczyny. Pewnie dobrze byłoby się skupić tylko na treningu, ale uważam, że dobre lato w moim wykonaniu wiąże się z tym, że mam pracę. Dzięki temu mogę się oderwać od skoków i nie myślę ciągle tylko o nich
- Mam też teraz taką grupą treningową, że nie chciałabym jej wymieniać na nikogo innego. Poza tym też robię fajną pracę, bo to nie jest tak, że ja skaczę w inną stronę niż dziewczyny z kadry. Wszyscy dążymy do tego samego. Cieszę się jednak z tego, że w tym roku lepszy jest kontakt z trenerami kadry. Dzięki temu umiem się odnaleźć na zawodach. W ubiegłym roku zmiana otoczenia na mnie wpływała, a w tym jest zupełnie inaczej - dodała.
23-latka przyznała, że inspiracją jest dla niej Anna Twardosz. Wydawało się, że aktualna liderka kadry kilka lat temu zakończy karierę. Miała duże problemy mentalne, ale też z wagą, a jednak przezwyciężyła je i teraz jest jedną z najlepszych skoczkiń na świecie. Pisze wspaniałą historię kobiecych skoków w Polsce.
- Jej historia jest dla mnie pocieszająca. W ostatnich dwóch sezonach też byłam w dołku, a teraz widzę, że mogę się rozpędzić. Ania daje nam wszystkim wiarę w to, że można rywalizować z najlepszymi. To motywuje. Pracujemy razem od wielu lat i skoro Ania może osiągnąć taki poziom, to my wszystkie także - powiedziała 23-latka.
Jedyna takie małżeństwo w Polsce
Na razie Nicole, jak i jej mąż Kacper skaczą, ale oboje pracują. Nicole ma stałą pracę, a Kacper, który jest wielkim talentem polskich skoków, ale jeszcze tego nie pokazał, kilka tygodni zakończył sezon ogrodniczy. Czy to znaczy, że niebawem oboje znikną z polskich skoków?
Jeśli skończymy skakać, to oboje. Inaczej pewnie pozabijalibyśmy się w domu, gdyby jedno miało normalne życie, a drugie trenowało. Cieszę się, że mi akurat zaczęło iść całkiem dobrze, ale boleję nad tym, że Kacper nie może się pozbierać, bo wiem, jak ciężko pracuje nad sobą. Zasługuje na to, by to wszystko ruszyło, a jednak nie idzie to wszystko tak, jak powinno
- Bywa tak, że my zawodnicy dajemy z siebie wszystko, ale żeby to wszystko zaskoczyło, musi się wydarzyć wiele rzeczy dookoła - dodała.
Juroszek po tym, jak skończył się sezon ogrodniczy, miał więcej czasu na to, by skupić się na skokach. Nie trenuje jednak już z kadrą A, tylko został przesunięty do kadry B. Tam pod okiem Wojciecha Topora i Roberta Matei ma wrócić na dobre tory. A to przecież zawodnik, który latem potrafił wskakiwać do "10" konkursów Grand Prix. Z dobrej strony pokazuje się też w Pucharze Kontynentalnym.
- Mam nadzieję, że wydarzy się cud i Kacper wejdzie w sezon zimowy zdecydowanie lepiej niż latem - zakończyła.
To jedyne takie małżeństwo w Polsce, które uprawia skoki narciarskie, co czyni Juroszków wyjątkowymi sportowcami.
Zobacz również:













