Reklama

Reklama

Jan Ziobro: Te fakty miały wpływ na moją decyzję o zawieszeniu kariery

"Moi drodzy, dzisiaj przedstawię dwa fakty, które miały wpływ na to, jaką ostatnio podjąłem decyzję" - tymi słowami rozpoczyna się drugie nagranie skoczka narciarskiego Jana Ziobry, który dzień przed finałowym konkursem Turnieju Czterech Skoczni podjął decyzję o nagłym zawieszeniu kariery w trybie natychmiastowym.

Zawodnik WKS Zakopane w minionym tygodniu wywołał wielkie poruszenie, gdy niespodziewanie ogłosił decyzję o przerwaniu kariery. 27-letni Ziobro, brązowy medalista z MŚ w Falun w konkursie drużynowym, w pierwszym nagraniu wideo używał bardzo ostrych sformułowań, mówiąc między innymi, że "wielu ludzi ze środowiska chce mnie zniszczyć jako zawodnika".

Reklama

Dzisiaj za pośrednictwem swojego oficjalnego konta na Facebooku opublikował drugi materiał wideo, w którym postanowił przedstawić dwa fakty. Te, jego zdaniem, dobitnie świadczą o niezrozumiałych decyzjach, jakich padał ofiarą. Skoczek ze Spytkowic jednak znów nie formułuje, czy wini wyłącznie sztab szkoleniowy, czy również ludzi decyzyjnych w Polskim Związku Narciarskim.

"Sytuacja numer jeden: jest rok 2016. Wystarczy, że cofniemy się do lata, jesteśmy w Hinzenbach, na wspólnym zgrupowaniu kadry A i B. Mamy rozegrany na koniec zgrupowania sprawdzian wewnętrzny na skoczni, czyli zawody między nami, które pokazują aktualną dyspozycję. Ja zająłem tam trzecie miejsce. Mam na to dowód w postaci oficjalnych wyników, które udało mi się odgrzebać w komputerze. Te wyniki zamieszczę, by można było je zobaczyć. Zamazuję tam imiona i nazwiska innych zawodników, bo są to moi koledzy i uważam, że w tej sytuacji są kompletnie niewinni, dlatego nie będę ich obarczał swoimi problemami. Podkreślę tylko, że w tym sprawdzianie brali udział wszyscy zawodnicy kadry A i B. Pomimo tego, że do letniego Grand Prix w Courchevel skaczę cały czas dobrze, na te zawody z niewyjaśnionych przyczyn nie dostaję powołania" - przekonuje Ziobro, po czym płynnie przechodzi do drugiego wydarzenia.

"Sytuacja numer dwa: letnie Grand Prix w Wiśle, tutaj skakałem tylko i wyłącznie dlatego, że jest kwota krajowa i nie ma w tym momencie nigdzie zawodów niżej rangi, gdzie można by było mnie wysłać. Skaczę tutaj dobrze, zajmuję siódme miejsce i jestem drugi z Polaków. Na kolejny konkurs letniego GP w Hinterzarten znowu, z niewyjaśnionych przyczyn, nie dostaję powołania. Wyniki z Wisły możecie sobie sprawić za pośrednictwem przeróżnych portali internetowych" - opowiada były reprezentant kraju.

"Jest to już historia i dowód w całej tej drugiej sytuacji. Co dostałem w zamian za siódme miejsce w Wiśle? O tym opowiem wam w kolejnych historiach, na teraz to tyle" - zakończył Ziobro, który idzie na otwartą wojnę z najważniejszymi postaciami w polskich skokach.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama