Reklama

Reklama

Jan Szturc: Widać, że coś w ekipie nie gra

- Bez nerwowych ruchów - apeluje trener Jan Szturc mimo słabszej formy polskich skoczków narciarskich w trwającym sezonie Pucharu Świata. Pierwszy szkoleniowiec Adama Małysza przyznaje jednak, że w ekipie "Biało-czerwonych" coś nie gra.

"Rzeczywiście widać, że coś w ekipie nie gra, ale przestrzegam przed nerwowymi ruchami. Trzeba spokojnie przeanalizować sytuację i wyciągnąć wnioski" - uważa Szturc, pracujący w klubie Wisła-Ustronianki pierwszy trener i odkrywca talentu Małysza.

Reklama

Niedzielny konkurs w Engelbergu, w którym Piotr Żyła, siódmy po pierwszej serii, ostatecznie uplasował się na 15. pozycji świadczy o tym - zdaniem trenera - że w skokach prawie wszystkich zawodników brak powtarzalności. Do serii finałowej z czwórki "Biało-czerwonych" awansował tylko Żyła, trzej pozostali odpadli.

"Piotrek chyba zwyczajnie nie wytrzymał napięcia, lepszy rezultat w konkursie przegrał we własnej głowie. Sądzę, że jest mu potrzebny większy luz. Jeżeli nie będzie się musiał zmagać ze świadomością, że musi, że gdy nie ma Kamila, to wszyscy najbardziej liczą na niego, wtedy będzie mu łatwiej" - przyznał Szturc.

Pierwszy trener Małysza widzi także, że w zespole brakuje lidera. Jest nim Kamil Stoch. Jak wróci po kontuzji, sytuacja powinna się poprawić.

"Nie mnie oceniać przygotowanie kadry do sezonu, to zadanie sztabu szkoleniowego reprezentacji. Odnoszę jednak wrażenie, że zawodnicy zostali trochę uśpieni po sukcesach w poprzednim sezonie i na czas nie zdołali się obudzić" - zaznaczył szkoleniowiec.

Jego zdaniem niektórzy kadrowicze mają problemy z motoryką. Dojazd i odbicie - najważniejsza część abecadła skoczka zawodzi.

"Widzę m.in. brak płynności odbicia. To cecha, którą można wypracować podczas treningów. Takie trzy dni zajęć bardzo by się teraz przydały, ale nie ma na to czasu. We wtorek mamy już mistrzostwa Polski w Wiśle-Malince, po nich dwa dni w domach i wyjazd na Turniej Czterech Skoczni. Ciężkie zadanie czeka sztab szkoleniowy" - przyznał Szturc.

Być może dla poprawienia sytuacji potrzebne są w kadrze małe zmiany. W dobrej dyspozycji jest mistrz świata juniorów Jakub Wolny. Na ostatnim treningu w czwartek miał lekki upadek, ale nic poważnego mu się nie stało.

"Wyniki z pierwszej części sezonu spowodują, że zmniejszy się dotychczasowa nasza pula siedmiu zawodników w konkursach pucharowych. Będą musieli teraz na nie jeździć najlepsi, nie będzie czasu na eksperymenty" - powiedział Szturc, dodając, że nadal jest umiarkowanym optymistą. Wierzy, że ekipa się odrodzi.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama