Jakub Wolny szczery do bólu. Wskazał na jednego skoczka
- Jestem realistą i widzę, że nie wygląda to dobrze - przyznał uczciwie Jakub Wolny, który po kilku słabszych sezonach znowu dobija się do Pucharu Świata w skokach narciarskich. W piątek w Wiśle w treningach i kwalifikacjach skakał na pograniczu czwartej i piątej "10".

W ubiegłym sezonie Jakub Wolny nie zdobył punktów Pucharu Świata w skokach narciarskich. Do tego po krytyce trenera kadry B, który zresztą po sezonie został zwolniony, popadł w niełaskę sztabu.
Latem 29-latek wysłał sygnał, że ta zima może być o wiele lepsza w jego wykonaniu. Na razie jednak niewiele na to wskazuje.
Duże poruszenie w Wiśle, ale co wydarzyło się później. Piotr Żyła w roli głównej
Jakub Wolny: stać mnie na więcej, nie brakuje mi cierpliwości
Wolny wystąpił w Ruce. Tam wyraźnie odstawał od reszty ekipy, a do tego zaliczył w jednym z konkursów dyskwalifikację. W Wiśle też w piątek było bez błysku. Raczej przeciętnie.
- Po Ruce było dużo niezadowolenia, ale to już jest przeszłość. Pierwsze skoki w Wiśle były bez szału. Na pewno stać mnie na więcej. Jak oddam normalny skok, to na pewno będzie lepiej - przyznał Wolny.
Zapytany o to, czy nie brakuje mu cierpliwości, odparł, wskazując na jednego zawodnika:
Patrząc na Piusa Paschke, to muszę przyznać, że nie brakuje mi cierpliwości. Mam zatem trochę lat przed sobą, choć wolałbym szybciej niż później osiągać takie wyniki. Motywacji mi nie brakuje.
"Musimy sobie wmówić, że mamy zaufanie do tej osoby"
Skoczek LKS Klimczok Bystra był jeszcze dopytywany o loteryjne konkursy w Ruce. Tam momentami było bardzo niebezpiecznie. Może nie było silnego wiatru, ale ten kręcił niemiłosiernie i to powodowało, że skoczkowie mieli wielkie problemy nad bulą. Jedni lecieli po 140 metrów, a inni lądowali na 70. metrze.
- Nieważne, czy chcemy skakać w takich warunkach, czy nie. Musimy się dostosować do tego, co proponuje nam jury. Na treningach wiało bardzo mocno i przede mną zrezygnował nawet jeden z zawodników. To były hardcorowe zawody - opowiadał Wolny.
Kiedy siadasz na belce, to musisz sobie wmówić, że masz zaufanie do tej osoby, która właśnie cię puszcza. Inaczej mogłoby się coś stać. Trzeba być pewnym tego, co chce się zrobić. Bez chwili zawahania się, bo to mogłoby być zgubne
Piątkowe kwalifikacje wygrał Austriak Daniel Tschofenig. Najlepszym z Polaków był Piotr Żyła, który zajął siódme miejsce. W konkursie zobaczymy siedmiu Biało-Czerwonych. Kwalifikacji nie przebrnęli Andrzej Stękała i zdyskwalifikowany Kacper Juroszek.
Z Wisły - Tomasz Kalemba, Interia Sport

Zobacz również:













