Reklama

Reklama

Jakub Kot: Maciek dorósł, by być w światowej czołówce

- Maciek nie jest już najmłodszy. Pracuje z psychologiem i wyciąga wnioski. Widać po nim, że dorósł, by być w światowej czołówce - przekonuje w rozmowie z Interią Jakub Kot, skoczek narciarski i brat reprezentanta Polski Macieja.

Poprzedni sezon należał do Petera Prevca, w tym znakomicie skacze jego brat Domen. W stawce pozostaje też ich trzeci brat - Cene. Swego czasu polscy kibice liczyli, że "Biało-czerwoni" też doczekają się braci z sukcesami. Znakomicie rozwijali się bowiem Jakub i Maciej Kot. Pierwszy postawił na inne sprawy, a drugi jest najwyżej sklasyfikowanym naszym skoczkiem w tym sezonie.

Jakub jeszcze niedawno reprezentował Polskę w Pucharze Świata czy Pucharze Kontynentalnym. W tej chwili skacze głównie dla przyjemności, a stara się m.in. o legitymację delegata FIS. Mieszka w Zakopanem i wspiera brata w trakcie bardzo udanego sezonu.

Interia: Mówiło się, że na przebudowanej skoczni w Engelbergu skoczkowie będą uzyskiwać odległości w okolicach 150 metrów. Pierwszy konkurs pokazał, że jest o to trudno.

Jakub Kot: - W skokach dużo się mówi. Jakiś czas temu przekonywano, że lada dzień skoczkowie będą latać po 280 metrów na skoczni w Planicy. A jakoś do tej pory nikomu się to nie udało.

W pierwszym konkursie w Engelbergu pana brat, Maciej Kot, zajął 12. miejsce. W tym sezonie jest w bardzo wysokiej formie. Co się zmieniło?

Reklama

- Nie ma co ukrywać, zmiana trenera wpuściła do tej kadry świeże powietrze. Stefan Horngacher pokazał nowe metody pracy. Za Łukasza Kruczka wdarła się już rutyna, bo osiem lat robi swoje. Nastąpiło nowe otwarcie, eksplozja formy Maćka. Wykorzystał szansę. Wady, o których mówił Kruczek, Horngacher wykorzystał jako zalety Maćka.

Wydaje się, że ten rok może należeć do niego.

- Maciek nie jest już najmłodszy. Pracuje z psychologiem i wyciąga wnioski. Zresztą kilka dni temu psycholog powiedział mi: Może i Maciek zajmuje 4-5 miejsce, ale spokojnie, musimy być cierpliwi. I w Lillehammer w końcu wskoczył na podium. Doczekał się. Widać po nim, że dorósł, by być w światowej czołówce.

Na co stać Maćka w Turnieju Czterech Skoczni?

- Sezon dopiero się zaczął. Do najlepszej formy nie doszli jeszcze Peter Prevc i Severin Freund, a na pewno będą skakać lepiej. Byłbym spokojny, bo Maciek i Kamil Stoch są mocni. Zobaczymy też po świętach jak będzie wyglądała ich forma po kilku dniach bez skakania. Ktoś nowy też może się przecież pojawić, bo w skokach narciarskich nie ma robotów. Nawet nie myślę o podium Maćka. Wolę się pozytywnie zaskoczyć. Chciałbym tylko, żeby np. po szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej TCS, które byłoby fantastyczne, ludzie nie mówili: "słabo, miało być podium!".

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje