Groźny upadek Kacpra Tomasiaka w Vikersund. Skoczek zniesiony na noszach
W niedzielę o 15:45 rozpoczęły się kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego w Vikersund. Jako pierwszy na belce pojawił się Kacper Tomasiak. 19-latek uzyskał 192 metry i wylądował telemarkiem. Po chwili jednak zaliczył poważny upadek i nie podnosił się z zeskoku. Został zniesiony na noszach. Jak przekazano na antenie Eurosportu, skoczek jest przytomny.

Kacper Tomasiak fatalnie rozpoczął swoją przygodę z lotami narciarskimi. Wicemistrz olimpijski z Włoch startował jako pierwszy w niedzielnych kwalifikacjach w Vikersund i na razie będzie miał czas na odpoczynek od norwerskiego obiektu.
Po skoku, który już w powietrzu wyglądał na nieprzesadnie stabilny, młody reprezentant Polski wylądował, ale nie bez problemów. Już sunąć w dól zeskoku miał problemy z tym, aby utrzymać równowagę, co skończyło się odjechaniem lewej narty i upadkiem.
Ostatnie kilka metrów zeskoku Tomasiak pokonał po upadku, koziołkując.
Na zeskoku błyskawicznie pojawiły się służby medyczne, które zaczęły badać stan polskiego skoczka. Ostatecznie Tomasiak opuścił skocznie na noszach. W pierwszym momencie mogło się wydawać, że jego stan będzie poważny, jednak wraz z kolejnymi skokami przychodziły dobre informacje.
Pierwotnie Michał Korościel przekazał, że decyzja o ewentualnym przetransportowaniu skoczka do pobliskiego szpitala jeszcze nie zapadła i być może nie będzie w ogóle konieczna, bowiem zawodnik cały czas jest badany przez medyków znajdujących się na skoczni.
Chwilę później przyszły już o wiele lepsze informacje, według których - jak przekazał tym razme Igor Błachut, wizyta Tomasiaka w szpitalu nie jest konieczna, co może sugerować, że jego stan jest o wiele lepszy, niż początkowo zakładano.
- Bardzo dobrą wiadomość przekzał nam wydawca, a otrzymał ją pewnie od kolegów, którzy są na miejscu. Otóż wizyta Kacpra Tomasiaka w szpitalu nie jest konieczna. Wygląda zatem na to, że to nie były poważniejsze urazy. Uf - wypowiedział komentator podczas transmisji.
Taki stan rzeczy zrodził pytanie, czy skoczek będzie zdolny do tego, aby wziąć udział w niedzielnym konkursie, w przypadku ewentualnego awansu. Jego upadek miał miejsce już za czerwoną linią, przez co jego próba na odległość 192 metry została uwzględniona.












