Gorzkie słowa ws. Tomasiaka po powrocie z igrzysk. I to z czyich ust
Polscy skoczkowie wrócili z zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech w dobrych nastrojach i z medalowymi zdobyczami na koncie. Wielki sukces odniósł zwłaszcza Kacper Tomasiak, który do Polski przywiózł aż trzy krążki. To ogromna radość i satysfakcja dla sztabu z Maciejem Maciusiakiem na czele. Trener patrzy jednak na sprawę szerzej. Wystosował gorzko brzmiący komunikat.

Przed wylotem na zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 wokół reprezentacji polskich skoczków było dość burzliwie. Wiele zarzutów kierowano zwłaszcza pod adresem Macieja Maciusiaka, upatrując w nim winnego słabych wyników kadrowiczów w bieżącym sezonie Pucharu Świata.
Nie do końca popularne były też decyzje selekcjonera, który przed wyjazdem do Włoch dał odpocząć naszym olimpijczykom i nie umieścił ich w składzie na konkurs w Willingen. Czas pokazał, że był to świetny ruch, który - jak można założyć - przyczynił się do tego, że Polacy weszli w rywalizację na igrzyskach z większą świeżością i przywieźli do kraju medale.
Można domniemywać, że olimpijskimi sukcesami Maciusiak zapewnił sobie przedłużenie kadencji na stanowisku trenera kadry A. Choć atmosfera wokół szkoleniowca już nie jest tak gęsta, nie słychać również publicznych komentarzy o jego zwolnieniu, sam zainteresowany doskonale pamięta, co działo się jeszcze kilka tygodni temu. O sprawie przypomniał w "Dzień dobry TVN", wypowiadając się również o Kacprze Tomasiaku.
Maciusiak przestrzega po sukcesie Tomasiaka. "Przyjdą te gorsze dni"
Maciej Maciusiak szczerze wypowiedział się na temat mocnej psychiki zaledwie 19-letniego Tomasiaka. To właśnie jego nastawienie i umiejętność wyciszenia się przed skokiem pomagają w osiąganiu sukcesów. "Pokazał to na imprezie docelowej, że mimo młodego wieku z debiutanta stał się mistrzem w swoim fachu. Jego mental na pewno był przewagą na takich zawodach jak igrzyska olimpijskie" - ocenił trener.
Ma jednak poważne ostrzeżenie dotyczące Kacpra oraz jego przyszłości. "Teraz jest wszystko fajnie, wszyscy klepią po plecach, ale musimy mieć na uwadze, że przyjdą te gorsze dni i wtedy będzie potrzebował więcej osób wokół siebie. To są skoki narciarskie, to jest ciężka praca" - wyjaśnił gorzko.
Patrząc na Kacpra, na to, jak się zachowuje, to po tych wielkich sukcesach zostanie Kacprem Tomasiakiem i wtedy można przenosić góry
Jeszcze zanim rozpoczęła się rywalizacja na igrzyskach we Włoszech, Maciusiak publicznie z pozytywną energią zapowiadał medal. Nie wszyscy podzielali jego optymizm i wiarę w olimpijski sukces. On jednak dobrze wiedział, co mówi. Wszak codziennie widział swoich podopiecznych na treningach i wyciągał trafne wnioski.
"Widziałem, jaki jest potencjał całej grupy, w tym Kacpra, ale i wielu innych zawodników. Zdobyliśmy trzy medale. Uważam, że tego się zawodnikom nie udało, a to wywalczyli. Od pierwszych treningów pokazywali, że są w stanie walczyć z najlepszymi. Pamiętam, jaki ten sezon był ciężki dla nas wszystkich: i dla zawodników, i dla sztabu. Każdego tygodnia było trochę łupanie po nas wszystkich, ale nie poddaliśmy się, wierzyliśmy w to, co chcemy zrobić. I (…) mamy cztery medale" - podsumował.














