Gorąco wokół kadry skoczków. Stanowcze słowa Adama Małysza. "Bylibyśmy wariatami"
Za nami tournee skandynawskie, czyli konkursy skoczków narciarskich w Pucharze Świata w: Lillehammer, Falun i Lahti. Nie była to udana wyprawa Polaków, którzy stracili jedno miejsce w rankingu olimpijskim i na ten moment na zimowe igrzyska do Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo możemy wysłać trzech zawodników. Według kryteriów, jakie ustanowił Polski Związek Narciarski, w tym momencie pewniakami do wyjazdu na igrzyska są Paweł Wąsek i Dawid Kubacki. Tymczasem obaj w pięciu konkursach tej zimy wywalczyli ledwie 30 punktów. Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, zapewnił w rozmowie z Interia Sport, że do Włoch wyślemy najlepszych skoczków.

W skrócie
- Polscy skoczkowie narciarscy tracą miejsce w rankingu olimpijskim i aktualnie mogą wystawić tylko trzech zawodników na igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo.
- Według obecnych kryteriów PZN, pewniakami do wyjazdu są Paweł Wąsek i Dawid Kubacki, ale ich aktualna forma jest oceniana jako słaba.
- Adam Małysz podkreśla, że ostateczna decyzja o składzie należy do zarządu związku, a nie tylko do rankingów, bo liczy się przede wszystkim forma skoczków.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
By Polska mogła wysłać na zimowe igrzyska olimpijskie do Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo czterech skoczków, to w "25" rankingu olimpijskiego musimy mieć właśnie taką liczbę zawodników.
Po konkursach w: Lillehammer, Falun i Ruce Biało-Czerwoni stracili jedno miejsce, pod kreskę spadł Aleksander Zniszczoł, który notuje fatalny początek zimy. W tym momencie w igrzyskach mamy zatem prawo wystawić trzech skoczków.
PZN ustalił kryteria wyjazdu na igrzyska. Powstał jednak problem. "Bylibyśmy chyba wariatami"
Według kryteriów opracowanych przez Polski Związek Narciarski, do Włoch miałoby pojechać dwóch lub trzech najlepszych zawodników z rankingu (w zależności czy pojedzie trzech, czy czterech Polaków), a jednego dobrałby trener kadry Maciej Maciusiak.
W tym momencie zatem, biorąc pod uwagę kryteria PZN, pewniakami do startu w igrzyskach są Paweł Wąsek i Dawid Kubacki. To dwóch najwyżej sklasyfikowanych polskich skoczków w rankingu olimpijskim. Tyle że obaj tej zimy zdobyli ledwie 30 punktów do klasyfikacji generalnej PŚ w pięciu konkursach. Bez dwóch zdań nie są oni w formie olimpijskiej.
Maciusiak, gdyby miał wybrać jednego zawodnika, to pewnie postawiłby na Kamila Stocha albo Kacpra Tomasiaka. W tej sytuacji w igrzyskach nie wystąpiłby jeden z dwóch naszych najlepszych zawodników tej zimy.
Ranking olimpijski zamyka się 18 stycznia. Kolejnego dnia ogłoszona ma zostać kadra skoczków na igrzyska. I jak się okazuje, wcale nie musi się to odbywać według wytycznych PZN, bowiem i tak decydujący głos ma zarząd związku. Gdyby PZN pozostał przy swoich ustaleniach, to byłby strzał w kolano.
Rankingi rankingami, ale nie wyobrażam sobie, by na igrzyska nie pojechali najlepsi aktualnie skoczkowie. Te rankingi mają nam podpowiadać, ale jednak górę powinien wziąć zdrowy rozsądek i na igrzyska nie możemy wysłać zawodników, którzy skaczą dużo gorzej od tych, którzy obecnie skaczą najlepiej w naszej kadrze. Myślę, że zgodzą się z tym wszyscy. Także zarząd PZN. Bylibyśmy chyba wariatami, gdybyśmy wysyłali na igrzyska kogoś, kto nie jest formie, choć spełnia warunki
Zasady wyjazdu na igrzyska ustalane były w PZN już w momencie, kiedy zawodnicy zdobywali punkty do rankingu olimpijskiego. Wówczas w walce o wyjazd na igrzyska liczyły się tak naprawdę cztery osoby: Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł i Kamil Stoch. Nikt wówczas nie przypuszczał, że formą błyśnie Kacper Tomasiak. Z drugiej strony każdy ze skoczków miał ponad 20 konkursów, by pokazać swoją wartość. Gdyby zatem ktoś błysnął wyjątkową dyspozycją, to nie powinien mieć problemów ze znalezieniem się w groni kandydatów do wyjazdu, o czym zresztą mówił Maciej Maciusiak. Dziś zostaje nam 13 konkursów do zakończenia olimpijskich kwalifikacji.
- Zawsze będą jakieś dywagacje dotyczące składu. To będzie bardzo trudna decyzja, ale na pewno postąpimy tak, by z naszej perspektywy było jak najbardziej sprawiedliwie - mówił Maciusiak końcem października w rozmowie z Interia Sport.
Adam Małysz: nie wyobrażam sobie, by na igrzyska pojechali zawodnicy, którzy nie prezentują wysokiej formy
Małysz podkreśla, że rankingi zawsze były jednym z kryteriów przy ustalaniu składu, ale dodał też, że jednak decydujący głos ma zarząd PZN.
- Od tych rankingów trzeba zacząć i na tej bazie przygotować skład. Gdybyśmy dali trenerowi zupełnie wolną rękę, to mógłby działać według własnego widzimisię. Oczywiście głos trenera z merytoryczną argumentacją jest bardzo ważny, ale jego decyzję akceptuje albo i nie zarząd PZN. Rankingi to są pewne tabelki, z którymi można się zgadzać lub nie. Trzeba je jednak brać pod uwagę, choć przy samym ustalaniu składu dochodzi jeszcze logika i to, kto jest najlepszy. Dlatego nie wyobrażam sobie, by na igrzyska pojechali zawodnicy, którzy są wysoko w rankingu, ale nie prezentują wysokiej formy. Przecież my do Włoch jedziemy bić się o medale, a nie po to, by zaliczyć występ na igrzyskach. Mamy pewne wytyczne, których musimy się trzymać, ale to jednak trener ogłasza skład, a zarząd PZN go akceptuje lub nie - zakończył stanowczo Małysz.
Zobacz również:
















