Gorąco w PZN. Te słowa wreszcie padły. Małysz otwarcie ostrzega Tajnera
To koniec rozdziału w najnowszej historii Polskiego Związku Narciarskiego. Adam Małysz nie będzie ubiegał się o drugą kadencję na stanowisku prezesa. Decyzję ogłosił w środę. Nie odciął się jednak od mediów i nie uchyla się od dociekliwych pytań. Nie ignoruje też prośby o komentarz do spodziewanego powrotu 72-letniego Apoloniusza Tajnera na stanowisko szefa krajowej federacji.

- Moja wizja tego, jak to ma wyglądać nie jest spójna z zarządem, więc moja decyzja jest na nie. Nie będę kandydował - te słowa Adama Małysza, wypowiedziane w środowy wieczór w rozmowie z Polsatem Sport, cytowali już wszyscy.
"Orzeł z Wisły" ogłosił swoje zamiary po walnym zebraniu zarządu PZN. Uznał, że potrzebuje spokoju i odpoczynku. Zaznaczył, że jego postanowienie jest nieodwołalne.
Małysz o awizowanym powrocie Tajnera do PZN: "Nie da się prowadzić związku jak dawniej"
Kilka dni wcześniej opinię publiczną mocniej zaskoczył Apoloniusz Tajner. 72-letni poseł KO oznajmił, że zamierza ubiegać się o prezesurę w związku. Jeśli cel zrealizuje, stery PZN obejmie po raz drugi. Funkcję szefa federacji pełnił już w okresie 2006-22.
- Ja przede wszystkim mam nadzieję, że Apoloniusz kontynuowałby rozpoczęte reformy - mówi Małysz w rozmowie z WP Sportowe Fakty. - W związku potrzeba nie tylko świeżości, ale przede wszystkim chęci zmian. One są potrzebne, my je rozpoczęliśmy.
I zaraz potem otwarcie ostrzega byłego trenera kadry: - Nie da się prowadzić związku jak dawniej. Prezes PZN-u to nie tylko reprezentant kilku sportów, ale przede wszystkim człowiek, który musi wywalczyć coś w ministerstwie, być twardy, ale też cierpliwy i ciągle szukać nowych rozwiązań.
Małysz dodaje, że jest zadowolony z 80 proc. decyzji, które podjął jako prezes związku. Zaskoczyła go skala wyzwań, szczególnie ich aspekt biurokratyczny. Ma też świadomość, że mógłby się okazać bardziej skuteczny, gdyby dysponował nieco innymi cechami charakteru.
- Może zabrakło ci bezczelności, wyrachowania? - pada pytanie.
- Na pewno nie potrafię iść do celu po trupach. To nie mój styl. Nad czym zresztą czasem ubolewam, bo ludzie z takimi umiejętnościami mają dużo łatwiej - kwituje bohater "Małyszomanii" sprzed ćwierćwiecza.
Wybory nowych władz PZN odbędą się w połowie czerwca.













