Już w kwalifikacjach do kobiecego konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lillehammer mieliśmy ciekawą sytuację. Zdyskwalifikowane zostały dwie zawodniczki.
Jedną z nich była triumfatorka kwalifikacji Austriaczka Jacqueline Seifriedsberger. W konkursie Agnieszka Baczkowska, Polka, która jest kontrolerką z ramienia FIS, zdyskwalifikowała trzy kolejne skoczkinie.
Seria dyskwalifikacji wstrząsnęła konkursem. Polka osiągnęła minimalny cel
FIS postraszyła już na początku sezonu. Rzeźnia w kontroli
Jedna z nich dosięgła znakomitą Słowenkę Emę Klinec, a druga Norweżkę Eirin Marie Kvandal.
Wszystkie dyskwalifikacje były spowodowane zbyt obszernymi kombinezonami
Kiedy dopytaliśmy, jak to jest możliwe, że stroje zostały dopuszczone do użytku, a jednak mieliśmy taki wysiew dyskwalifikacji, odparła: - Przed homologacją kontrolujemy krój, ale nie sprawdzamy wielkości kombinezonów.
Trzeba przyznać, że Polka już na starcie sezonu ustawiła sobie wszystkie ekipy w kobiecej rywalizacji. FIS liczy na to, że to przyniesie rezultaty i ukróci dalsze kombinacje.
Po tym, co widzieliśmy w kobiecym konkursie, blady strach padł na męskie ekipy, które bacznie przyglądały się temu, jak będzie wyglądała praca kontrolerów w zawodach pań. Zapewne polityka FIS w przypadku konkursu panów będzie dokładnie taka sama, jak u kobiet.
Christian Kathol, który odpowiada za kontrole u mężczyzn, będzie miał zatem ręce pełne roboty. Pierwszego dnia w Lillehammer było dosyć spokojnie pod względem dyskwalifikacji, ale już w sobotę jest w tym norweskim mieście naprawdę gorąco.
Nasze przewidywania się sprawdziły. Tylko w czasie kwalifikacji do konkursu panów były cztery dyskwalifikacje.
Z Lillehammer - Tomasz Kalemba, Interia Sport

Zobacz również:









![La Liga: Levante - FC Barcelona. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9W0IMD0WLAK2-C401.webp)



