Godziny do finału sezonu, Stoch wywołany w centrum miasta. Rywal wykonał piękny gest
Pewien rozdział w historii polskich skoków narciarskich bezpowrotnie dobiega końca. Dla Kamila Stocha sezon 2025/2026 będzie ostatnim w jego karierze. Choć początkowo planował zakończyć ją już dwa lata temu, ostatecznie postanowił dać sobie jeszcze jedną szansę. Wieczorem w centrum Kranjskiej Gory odbyło się pożegnanie legendy z polskimi kibicami, którzy opanowali całe miasto. Nie zabrakło wzruszających chwil, poważnych pytań ani rozmów o planach po zakończeniu kariery. Stocha na scenie pożegnał także jego wielki rywal sprzed lat.

Finałowe zawody w Planicy od lat przyciągają do Słowenii tłumy polskich kibiców. W tym roku zainteresowanie jest jednak jeszcze większe, ponieważ konkursy mają wyjątkowy charakter. Już od czwartku pierwsi kibice zaczęli przyjeżdżać do Słowenii, a na ulicach Kranjskiej Gory coraz częściej było słychać język polski.
Z myślą o biało-czerwonych powstał specjalny projekt - tzw. Polski Dom, który ma być przestrzenią do spotkań i rozmów. Dla kibiców przygotowano również liczne animacje, konkursy oraz koncerty. Jednym z głównych punktów programu było spotkanie z Kamilem Stochem.
Wielki rywal ukłonił się przed Stochem. Wzruszające chwile
Jako pierwsza na scenie pojawiła się burmistrz Kranjskiej Gory, która gorąco powitała polskich kibiców. Przypomniała również, że Planica jest miejscem wyjątkowym dla Stocha - zarówno ze względów sportowych, jak i prywatnych.
Później, dość nieoczekiwanie, na scenę zaproszono jego wielkiego rywala sprzed lat Petera Prevca. Była słoweńska gwiazda skoków od razu ukłoniła się naszemu mistrzowi, a Polak odwzajemnił gest. Kibice natychmiast zaczęli skandować jego imię. Prevc wziął jednak mikrofon i zaczął skandować "Kamil!".
Dziękuję, Kamil, że wybrałeś Planicę i Kranjską Gorę na swoje pożegnanie z oficjalnymi skokami narciarskimi. W imieniu komitetu organizacyjnego wręczam ci tylko małą pamiątkę. Jestem bardzo wdzięczny, że stworzyliśmy razem tak wiele wspomnień, że stoczyliśmy naprawdę dobre sportowe pojedynki. Życzę ci dużo - nie tylko szczęścia, ale też siły i woli na kolejne etapy życia
Kamil Stoch otrzymał również liczne upominki, m.in. od miasta Zakopane oraz od innych skoczków narciarskich - w tym plakat z podpisami kolegów ze świata skoków.
"Mam ogromne szczęście, że w świecie skoków mam wielu przyjaciół. Zawsze wychodziłem z założenia, że lepiej mieć przyjaciół niż wrogów i tym kierowałem się w życiu. Jednym z moich najbliższych jest Dawid, z którym spędziłem więcej czasu niż z własną żoną. Bliscy są mi także koledzy z drużyny, choćby Piotrek, z którym po 20 latach znów jesteśmy razem w Planicy. Oczywiście jest też Peter, z którym stoczyłem wiele sportowych batalii. Nigdy jednak nie było to coś, co nas dzieliło wręcz przeciwnie, raczej nas połączyło. Dlatego bardzo cenię go jako człowieka" - dodał Stoch.
Kamil Stoch żegna się ze skokami. Tak pożegnali go polscy kibice
Podczas spotkania kibice mieli wyjątkową okazję, by zadać naszemu mistrzowi kilkanaście pytań. Pojawiły się zarówno lekkie, dotyczące m.in. ulubionego smaku lodów czy słoweńskich potraw, jak i te bardziej wymagające - o plany po zakończeniu kariery oraz najważniejsze wartości w życiu.
Ja się całe życie zastanawiam, co jest najważniejsze. Myślę, że na pierwszym miejscu zawsze jest Bóg i cokolwiek by się nie działo, On zawsze jest i to od nas zależy, czy go przyjmiemy, czy nie. Oczywiście na drugim miejscu jest rodzina i najbliższe osoby i to powinniśmy pielęgnować zawsze, żebyśmy mieli dla nich czas
"Później przyjaciele i cała reszta, ale bardzo cenię sobie to, co my zbudowaliśmy wspólnie - więź między mną a kibicami. Bardzo doceniam, że chciało wam się przyjechać tyle godzin tutaj. To są bezcenne rzeczy, których nie da się kupić" - dodał.
Pytanie zadała także żona skoczka, Ewa Bilan-Stoch: "Czy w przyszłym roku wybiera się pan na Puchar Świata w Planicy jako kibic?". Kamil Stoch odpowiedział bez chwili wahania: Jeśli moja żona będzie mi w tym towarzyszyć, to z przyjemnością.
Jak się okazało, sam skoczek zdradził później, że w miejscu, w którym przemawiał do kibiców, wiele lat temu oświadczył się swojej żonie, Ewie. Podczas spotkania nie zabrakło również wzruszających chwil. Kibice odśpiewali naszemu mistrzowi "Sto lat", a także licznie skandowali: "Dziękujemy!".
Z Planicy - Natalia Kapustka, Interia Sport














