Tak Niemcy potraktowali Wąska i Tomasiaka. Hitowa odpowiedź Polaków
Skoczkowie narciarscy walczyli dziś w Predazzo o ostatnie medale tegorocznych igrzysk olimpijskich. W konkursie duetów reprezentowali nas Kacper Tomasiak oraz Paweł Wąsek. Ich wyniki z sobotniego konkursu sprawiły, że nieśmiało można liczyć z ich strony na walkę o czołowe lokaty. Jako faworytów nie traktowali nas jednak Niemcy, którzy skreślali nas z listy ekip, liczących się w walce o podium. Na szczęście odpowiedź biało-czerwonych skoczków była wprost hitowa.

Sobotni konkurs na dużej skoczni w Predazzo zakończył się kolejnym wielkim sukcesem Kacpra Tomasiaka, który niespodziewanie - bo zupełnie nie wskazywały na to próby treningowe - zdobył kolejny medal tegorocznych igrzysk olimpijskich. Tym razem brązowy. Lepsi od Polaka okazali się tylko niedościgniony w tym sezonie Pucharu Świata Domen Prevc oraz reprezentant Japonii Ren Nikaido.
Bliski zajęcia miejsca w czołowej dziesiątce był także drugi z Polaków Paweł Wąsek, który ostatecznie zakończył zmagania na 14. lokacie. I to właśnie on, nie Kamil Stoch, został przez trenera Macieja Maciusiaka nominowany do walki w konkursie duetów u boku naszego podwójnego medalisty.
Ciekawie w tym kontekście prezentowały się wyliczenia po sobotnich zmaganiach. Po zliczeniu wyników okazało się, że Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Biorąc pod uwagę wyniki najlepszych dwójek z każdej nacji, nasi reprezentanci osiągnęli czwartą notę, tracąc zaledwie dwa punkty do trzecich Norwegów, co mogło lekko rozbudzić medalowe aspiracje i nadzieje. Tak samo jak słowa Dawida Kubackiego.
Nasz 35-latek, który nie znalazł się w kadrze na igrzyska, wymienił na antenie Eurosportu swoich faworytów poniedziałkowego konkursu. Wśród nich znaleźli się także "Biało-Czerwoni".
Będzie wyrównany konkurs patrząc na to, co się działo. Japonia jest murowanym kandydatem do złota. Polska, Niemcy, Słowenia, Austria będą walczyć o medale. Każdy ma zawodnika który skacze bardzo dobrze i drugiego, który się stara bardzo mocno. Ta walka może być bardzo zacięta
Nieco inaczej na tą sprawę patrzyli jednak Niemcy, a dokładniej przedstawiciele serwisu Sport1.de.
Skoki narciarskie. Niemcy wprost przed konkursem duetów. Ani słowa o Polakach
Wspomniana redakcja wierzyła, że do walki o medale włączy się nominowany przez trenera Stefana Horngachera duet, który utworzyli indywidulany mistrz olimpijski z Pjongczangu Andreas Wellinger oraz tegoroczny złoty medalista z normalnego obiektu - Philipp Raimund. A Polaków nie traktowali jako poważnego zagrożenia.
- Najtrudniejszymi konkurentami w wyścigu o medale są Słowenia z mistrzem z dużej skoczni Domenem Prevcem w składzie, Norwegia, Austria i Japonia - twierdzili niemieccy dziennikarze.
Tymczasem to polscy skoczkowie zdobyli srebrne medale w skróconym o jedną serię konkursie, przegrywając tylko z Austriakami, a wyprzedzając sklasyfikowanych na trzeciej pozycji Norwegów, co można nazwać na hitową odpowiedź z ich strony. Tymczasem nasi zachodni sąsiedzi zajęli często nazywane najgorszą dla sportowców czwartą lokatę.














