FIS wyciąga wnioski. Zakaz stosowania tego elementu u skoczków. Łatanie dziur
Podkomisje sprzętowe w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) działają prężnie, ale na razie niewiele z tego nie wynika. W ciągu miesiąca doszło aż do trzech spotkań, w tym jednego online. Nie zapadły jednak żadne przełomowe decyzje. Przed ubiegłą zimą dokonano rewolucji, choć był to sezon olimpijski i raczej takich rzeczy się nie robi. Teraz kiedy jest czas na manewry związane ze sprzętem, FIS bawi się w detale. - Na bazie doświadczeń z ostatniego sezonu mają być doprecyzowane pewne kwestie. Nie będzie żadnej rewolucji - powiedział Łukasz Kruczek, przedstawiciel PZN w podkomisji sprzętowej, w rozmowie z Interia Sport.

Przed ostatnią zimą Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Po wielkiej aferze z oszustwem w czasie mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim trzeba było ratować twarz skoków narciarskich.
Te po tym, co zrobili Norwegowie, znalazły się nad przepaścią. W sezonach olimpijskich FIS nie dokonywała zatem zmian w sprzęcie, ale teraz została do tego zmuszona.
Nie będzie zmiany pomiarów skoczków, ale FIS zaprosi wybranych zawodników do ponownej kontroli
Dlatego przed ostatnią zimą FIS dokonała zmian w kroju kombinezonów, a także wykonała nowe pomiary skoczków. Zmieniona została całkowicie komórka kontrolerów sprzętu, a rządy w niej przejęli Austriacy Juergen Winkler i Mathias Hafele. I właśnie ściślejsza i sprawiedliwa kontrola miała być teraz poważną siłą w skokach. Zwłaszcza w kontekście wprowadzenia systemu żółtych i czerwonych kartek.
Po sezonie FIS przymierzała się do zmiany sposobu pomiaru zawodników, ale ostatecznie do tego nie dojdzie. Została nawet przetestowana propozycja Francuzów. Oni apelowali, by wprowadzić pomiar od "dociśniętych do ściany stóp do kości ogonowej". FIS nie zdecydowała się jednak na dokonanie zmiany w sposobie pomiaru skoczków. Nie będzie zatem nowych pomiarów. Tym poddani będą tylko nowi zawodnicy, a także juniorzy, bo oni są mierzeni obligatoryjnie co roku.
Na powtórne pomiary będą też zapraszani pojedynczy zawodnicy, co do których kontrolerzy mają wątpliwości
Pierwszy zakaz już jest. Z tego elementu skoczkowie nie skorzystają
Przed nowym sezonem zanosi się zatem tylko na kosmetyczne zmiany w sprzęcie. Z tych najważniejszych, jakie mają zostać wprowadzone, to będzie zakaz rzepów i pasków przy rękawiczkach, które "pomagały odpowiednio dostosowywać ułożenie kombinezonu". W bieliźnie pod kombinezonem mają być też krótsze rękawki.
- W porównaniu do poprzedniego sezonu, teraz nic nowego i lepszego nie wyłożono na stół. Dlatego zmiany w sprzęcie będą tylko kosmetyczne. Bardziej doprecyzowana ma być też kontrola. Bez dwóch zdań, minionej zimy przeprowadzono rekordową ilość kontroli i to jest na pewno dobre dla tego sportu. Czy to jednak zmieniło sposób naciągania przepisów przez ekipy? Nie bardzo. Każda z drużyn zatrudnia fachowców po to, by mieć jak najbardziej skuteczny sprzęt. To jest wieczna pogoń za tym, by pilnować przepisów, a jednak wciąż wykorzystywane są luki. I właśnie doprecyzowanie przepisów ma temu zapobiec - mówił Kruczek.
Zobacz również:













