Festiwal lotów w Planicy, Polacy nie dali rady. I to w ostatnim występie Stocha
Nadszedł czas na ostatni w sezonie 2025/2026 Pucharu Świata konkurs drużynowy. W Planicy Polskę reprezentowali Żyła, Kubacki, Zniszczoł i Stoch, dla którego był to ostatni start w tego typu zmaganiach w karierze. "Biało-Czerwoni" nie spisali się najlepiej i zajęli ostatnie 8. miejsce. Po niezwykłym widowisku najlepsza okazała się Austria tuż przed Japonią oraz Norwegią.

Już tylko dwa konkursy w Planicy pozostały do końca sezonu 2025/2026 Pucharu Świata w skokach narciarskich. Na sobotę zaplanowano zmagania drużynowe, natomiast na niedzielę rywalizację indywidualną z udziałem jedynie najlepszej "30" klasyfikacji generalnej.
Po średnim piątkowym występie szkoleniowiec Maciej Maciusiak zdecydował, że "Biało-Czerwonych" w drużynówce reprezentować będą Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł i Kamil Stoch, który zaliczył swój ostatni w karierze występ wspólnie z kolegami. Seria próbna nie poszła Polakom zbyt dobrze, bowiem w niej zajęli ostatnie 8. miejsce.
Konkurs rozpoczął się dla nas zdecydowanie lepiej. Jako trzeci na belce zameldował się wspomniany Żyła. Jeden z najbardziej doświadczonych lotników poprawił się względem treningu i uzyskał 209,5 metra, co poskutkowało notą 165.5 pkt. W ten sposób po pierwszej grupie zajmowaliśmy 6. lokatę. Znakomicie spisał się Naoki Nakamura, który lotem na 237,5 metra ustanowił nowy rekord życiowy. Japończycy prowadzili z ponad 10 punktową przewagą nad drugą Austrią.
Niedługo później w powietrzu był już Dawid Kubacki. 36-latek w treningu skoczył zaledwie 153 metry. W serii ocenianej podobnie, jak Żyła również zaliczył sporą poprawę. Wylądował na 189. metrze i w teorii mógł być z siebie zadowolony. Niestety jednak rywale byli lepsi, a nasza drużyna zajmowała ostatnią, 8. pozycję. Mocny wiatr pod narty pozwalał skoczkom latać bardzo daleko. Tomofumi Naito popisał się lotem na 235 metrów, natomiast Timi Zajc na 236.
Znakomite warunki wykorzystał Aleksander Zniszczoł. Ten pokazał, że jest niezłym lotnikiem i poleciał najdalej z naszych - aż 214 metrów. Rywale jednak byli jeszcze mocniejsi. Marius Lindvik poleciał na 238. metr, a po chwili przebił go Karl Geiger. Niemiec wylądował dokładnie pół metra dalej (238,5 m). Mimo słabszej próby Ryoyu Kobayashiego (220 m) Japończycy dalej utrzymywali prowadzenie.
W czwartej grupie nadeszła kolej na Kamila Stocha. Trzykrotny mistrz olimpijski również zaliczył niezły skok i wykończył go telemarkiem na 207. metrze. Polacy nieco zmniejszyli swoją stratę do Szwajcarów i Finów (mniej niż 20 pkt). Perfekcyjnie spisał się Johann Andre Forfang. Lider norweskiej kadry uzyskał 246 metrów i ustanowił nowy rekord życiowy.
Następne loty nie były już tak imponujące. Nikaido poleciał 225 m, Domen Prevc 232 m, natomiast Stephan Embacher 233,5 m. Austriak otrzymał również rewelacyjne noty, co wobec słabszego skoku wspomnianego Japończyka wywindowało jego kadrę na 1. miejsce. Podium uzupełniali Norwegowie. Polacy dalej klasyfikowani byli na 8. pozycji.
Fantastyczna walka w Planicy. Zawodnicy dali show
Druga seria rozpoczęła się z małym opóźnieniem ze względu na szalejący wiatr. Jako pierwszy ruszył Żyła. Ten kolejny raz przekroczył punkt K i wylądował na 203. metrze. Szwajcaria i Finlandia za sprawą Hauswirtha i Kytosaho jednak odskoczyła. Panowie uzyskali odpowiednio 228,5 i 215 metrów, czyli zdecydowanie dalej niż Polak. Znów rewelacyjnie skoczył Nakamura - aż 235,5 m. Odpowiedź Tschofeniga? 234 metry i utrzymanie Austrii na fotelu lidera. Strata Japonii zmalała jednak do niemal 13 pkt.
W drugiej grupie pojawił się Kubacki. W swoim ostatnim skoku w tym sezonie skoczył katastrofalnie - jedynie 169,5 metra. Był to najkrótszy skok całego konkursu. Wówczas stało się jasne, że "Biało-Czerwoni" zajmą ostatnią pozycję w całym konkursie. Zaledwie chwilkę później 239 metrów uzyskał Isak Andreas Langmo. Po nim nadszedł czas na pojedynek Naito z Muellerem. Zawodnik z Azji solidnie - 228 metrów. 23-latek nie dał rady i "klapnął" tuż za punktem K - 201,5 m. Na półmetku drugiej serii Japonia prowadziła o 15 pkt.
Szybko wylądował także Aleksander Zniszczoł. Tylko 190 metrów i kiepskie lądowanie. Po tej próbie czekaliśmy już na Kamila Stocha. Przed nim znów kapitalnie spisała się czołówka. Lindvik odleciał na 235,5 metra. Kiepsko skoczył Kraft, bowiem tylko 217,5 metra. Austriacy stracili i spadli za Norwegów. Kobayashi jeszcze słabiej - 197,5 metra. Tuż przed ostatnią grupą prowadzili właśnie podopieczni Rune Velty. Drudzy byli Austriacy, a trzeci Japończycy.
Wreszcie nadeszła kolej na Kamila Stocha. 38-latek w swoim ostatnim skoku w karierze w konkursie drużynowym poleciał 185,5 metra. Polacy ostatecznie zakończyli zmagania na 8. miejscu. Znów po wyjściu z progu problemy miał Domen Prevc. Mimo to ustabilizował sylwetkę i uzyskał 198,5 metra.
Po krótkich przerwach rozpoczęła się walka o wygraną. Jako pierwszy ruszył Ren Nikaido. 24-latek nie poleciał aż tak daleko, jak w pierwszej próbie - tylko 213,5 metra. To mogło być za mało. Embacher jedynie 221 metrów, czyli nieco dalej niż poprzednik. Starczyło to na prowadzenie. Ostatnie słowo należało do Forfanga. Norweg nie dał rady i oddał jeszcze słabszy skok - 202,5 metra. W ten sposób doszło do zwrotu akcji.
Zwycięzcami zostali Austriacy. Drugie miejsce przypadło Japonii, a Norwegia spadła na trzecie miejsce.
Wyniki sobotniego konkursu drużynowego w Planicy:
1. Austria - 1439.5 pkt
2. Japonia - 1425.6 pkt
3. Norwegia - 1418 pkt
...
8. Polska - 1109 pkt















