Fatalny upadek Stocha, ale co się działo potem. Polak dał upust emocjom
Za nami pierwszy konkurs mężczyzn w skokach narciarskich w nowym formacie "High Five". Podczas zawodów panowie rywalizowali w dziesięciu pięcioosobowych grupach, a do serii finałowej awansowało jedynie 25 zawodników. W pierwszej serii niefortunny upadek zaliczył Kamil Stoch.

W ten weekend fani skoków narciarskich nie mogli narzekać na nudę. W Courchevel oficjalnie rozpoczął się sezon letni, a o punkty do klasyfikacji generalnej Letniej Grand Prix panowie walczyli w dwóch konkursach indywidualnych. W sobotę rywalizacja odbywała się według "starych zasad", dnia kolejnego natomiast zarówno zawodników, jak i kibiców czekała absolutna nowość. Mowa o testowanym formacie grupowym "High Five", podczas którego panowie rywalizowali w dziesięciu pięcioosobowych grupach, a do serii finałowej awansowało nie 30, a jedynie 25 skoczków. Warto podkreślić, że po pierwszej serii konkursowej wyniki wszystkich zawodników kasowano, a do finału szczęśliwcy wchodzili z "czystą kartą".
Bolesny upadek Kamila Stocha w Courchevel. Wszystko się nagrało
Podczas pierwszej rundy konkursowej niefortunny upadek zaliczył Kamil Stoch. Reprezentant Polski po wylądowaniu w miejscu oznaczającym odległość 129.5 m nagle stracił panowanie nad nartami i z impetem upadł na zeskok, gubiąc po drodze obie narty. Skoczek z Zębu wstał błyskawicznie i dał upust emocjom, uderzając dłonią o igelitową nawierzchnię skoczni. Pech chciał, że wybuch złości naszego gwiazdora uwieczniły telewizyjne kamery.
Złość była jak najbardziej uzasadniona, jednak Polak szybko dowiedział się, że mimo upadku, odległość pozwoliła mu awansować do serii finałowej niedzielnego konkursu. W tej "Biało-Czerwony" zaprezentuje się na pewno - jak poinformował bowiem za pośrednictwem mediów społecznościowych Dominik Formela z portalu Skijumping.pl, po upadku skoczek czuł się dobrze i nie skarżył się na ból w żadnej części ciała.













