Fatalne sceny w Wiśle. Dramatyczny upadek, nastolatek już w szpitalu
W ten weekend elita skoczków narciarskich przeniosła się do Wisły, aby na skoczni imienia Adama Małysza rywalizować o kolejne punkty Pucharu Świata. Początkowo nie było pewne, czy uda się rozegrać zawody na śniegu, ale ten w piątek spadł na obiekt bardzo obficie i zasypał zeskok skoczni. Niestety już w serii treningowej, otwierającej weekend doszło do fatalne upadku. Po zeskoku w dół sturlał się 19-letni Jason Colby, który przetransportowany został do szpitalu.

Poprzedni weekend rywalizacji w Pucharze Świata w skokach narciarskich nie rozpieścił kibiców i skoczków, jeśli chodzi o pogodę. W Kussamo bowiem tradycyjnie pierwsze skrzypce odgrywał wiatr, który tak naprawdę był reżyserem tego, co w wielu momentach działo się na skoczni. Sam obiekt był jednak przygotowany bardzo dobrze. Nie oglądaliśmy żadnych problemów, jeśli chodzi o to, w jakim stanie był zeskok, mimo że ostatniego dnia spadł gęsty śnieg.
Według kalendarza Pucharu Świata kolejny weekend rywalizacji zaplanowano na skoczni imienia Adama Małysza w Wiśle. Do ostatnich chwil ważyło się jednak tak naprawdę to, czy skoczkowie będą skakać w klasycznej formule, czy jednak organizatorzy zdecydują się na przeprowadzenie zawodów wykorzystując hybrydę. Na niespełna tydzień przed zawodami jasne stało się, że zawodnicy będą skakać na śniegu.
Dramatyczny upadek Amerykanina w Wiśle. Fatalny widok
Prognoza pogody zapowiadała, że w piątek, a więc dzień otwarcia rywalizacji na skoczni o rozgrywanie kolejnych serii może być trudno ze względu na mocno wiejący wiatr, ale zapowiadano także gęsto padający śnieg i tak też się faktycznie stało. Skoczków przywitała przepiękna biała zima.
Pierwszym, który przekonał się o jej zdradliwości był Jason Colby z USA. 19-latek w pierwszej serii treningowej niestety spotkał się z zeskokiem w taki sposób, w jaki z pewnością nie chciał tego robić. Narty ugrzęzły mu bowiem w śniegu i doprowadziły do fatalnie wyglądającego upadku.
Amerykanin sturlał się po zeskoku w dół, a później wstał o własnych siłach. Problem jednak w tym, że bardzo wyraźnie trzymał się za okolice swojego barku, wskazując na ból w tej części ciała, co nie mogło dziwić, patrząc na ten bardzo brzydko wyglądający upadek.
Jak udało się już dowiedzieć, nastolatek z USA został przetransportowany do szpitala na badania. Wcześniej na skoczni poznał pierwszą diagnozę, a ta mówi o złamanym obojczyku, co z pewnością doprowadzi do dłuższej przerwy od skakania dla 19-latka.











