Reklama

Reklama

​Dziewięcioletni Tymek Cienciała nie daje szans innym w Turnieju Czterech Skoczni

Dzisiaj skończył dziewięć lat. Na koncie ma już dwa triumfy w dziecięcym Turnieju Czterech Skoczni, a w tegorocznej edycji też nie daje szans małym rywalom. O kim mowa? Tymek Cienciała to wielki talent i nadzieja polskich skoków.

W ostatni weekend, wtedy jeszcze niespełna dziewięcioletni Tymoteusz, odniósł swoje dziesiąte konkursowe zwycięstwo z rzędu w Turnieju Czterech Skoczni. Na skoczni HS20 w słynnym Bischofshofen w kategorii dziewięciolatków Tymek dwukrotnie lądował najdalej. Skoki na 19 i 19,5 m dały mu wyraźną przewagę nad rywalami.

"Jubileusz! - to kolejne, dziesiąte zwycięstwo w Międzynarodowym Turnieju Czterech Skoczni od 3 lat:) Ale mimo to, inni mnie jeszcze tu lubią. Nawet usłyszałem "Polak już jest - można zaczynać". Kocham tu być, wśród moich przyjaciół, którzy się cieszą, jak mnie widzą. To bardzo miłe i motywujące ... również do nauki języka niemieckiego: "Alles Klar? - Keiner weiss Bescheid";)" - napisano na Facebooku dziewięcioletniego zawodnika.

Reklama

Dziecięcy TCS rozgrywany jest w nieco innej formule niż ten zimowy dla dorosłych skoczków. Mali zawodnicy rywalizują latem na igielicie. Po konkursach w Hinzenbach i Bischofshofen, wygranych przez Cienciałę, ma on na koncie już 200 punktów i o 60 wyprzedza drugiego w klasyfikacji Niemca Feliksa Briedena. Kolejne dwa konkursy TCS odbędą się we wrześniu w Ruhpolding i Berchtesgaden.

Młody zawodnik Wiślańskiego Stowarzyszenia Sportowego z Wisły rozprawia się z rywalami także podczas innych zawodów, a kalendarz ma napięty.

W miniony czwartek Cienciała wygrał zawody w czeskich Kozlovicach, w sobotę zwyciężył w Bischofshofen, a w niedzielę znów był w Czechach, zajmując trzecie miejsce w konkursie w Roznovie. W Kozlovicach puchar wręczał mu słynny Jakub Janda, triumfator Turnieju Czterech Skoczni z 2006 roku.

Tymek ma w swojej kolekcji już kilkadziesiąt pucharów, choć świętuje dopiero dziewiąte urodziny.

Młody zawodnik skacze na nartach od czwartego roku życia. Zaczął pod okiem Wojciecha Tajnera. Uznawany jest za wielki talent, a na swoim koncie ma już dwa zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni. W tym sezonie jest na dobrej drodze do "ustrzelenia hat-tricka".

Wyjazdów na turnieje nie udałoby się zorganizować bez pomocy sponsorów. A bez wyjazdów nie byłoby międzynarodowych sukcesów. Na szczęście są tacy, którzy chcą  pomagać.

Tymek nie wyobraża sobie życia bez skakania. "Nowy sezon, nowe buty, nowe szczęście, nowy Turniej Czterech Skoczni w Austrii" - pisał młody zawodnik w połowie czerwca, nie mogąc się już doczekać prestiżowych zawodów.

Dziewięciolatek skacze już na skoczni K-70 i często wygrywa ze starszymi od siebie. Oby młodego Orła z Wisły czekała kariera na wzór tego starszego, Adama Małysza.

Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje