Reklama

Reklama

Dzięki królowi Norwegii Oslo czeka na "polską niedzielę"

Zwycięstwa Kamila Stocha w konkursach Pucharu Świata w skokach we wtorek w fińskim Kuopio i w piątek w norweskim Trondheim oraz interwencja króla Haralda V w sprawie cen biletów sprawiły, że Oslo czeka na "polską niedzielę" na skoczni Holmenkollen.

Jak podkreślają miejscowe media, "czekamy na polski doping z czasów króla Holmenkollen Adama Małysza".

Dzięki osobistej interwencji króla Norwegii Haralda V bilety na konkurs 17 marca są znacznie tańsze niż w roku ubiegłym. Wówczas organizatorzy PŚ w skokach i biegach narciarskich w stolicy Norwegii podnieśli drastycznie ceny kart wstępu, najtańsze kosztowały 450 koron (270 złotych).

Harald V był bardzo niezadowolony z małej ilości kibiców, których zaledwie 10 tysięcy pojawiło się pod skocznią. Do loży królewskiej jeszcze podczas trwania rywalizacji wezwano dyrektora zawodów oraz burmistrza Oslo i monarcha w ostrych słowach wyraził swoje niezadowolenie z powodu "chciwości" organizatorów, prosząc ich o obniżenie "zaporowych" cen w roku następnym.

Reklama

- Skoki na Holmenkollen to nasza narodowa tradycja i powinna być dostępna dla wszystkich - powiedział Harald V.

W efekcie ceny biletów na niedzielny konkurs skoków zaczynają się od 100 koron (55 złotych). Organizatorzy już w czwartek podali, że sprzedano 20 tysięcy wejściówek. Ta liczba, według kanału telewizji NRK, powinna znacznie wzrosnąć ze względu na liczbę Polaków mieszkających w Norwegii (ponad 100 tysięcy) oraz ostatnie zwycięstwa Kamila Stocha.

"Adam Małysz przyzwyczaił już nas do gorącej polskiej atmosfery pod skocznią Holmenkollen. Teraz Polska ma jego następcę, więc oczekujemy ponownie tysięcy polskich flag" - podał NRK w piątek, zaraz po zwycięstwie Stocha w Trondheim. Kanał zaznaczył też obecność wielu Polaków w Trondheim, gdzie pod skocznią Granasen padł rekord frekwencji - 14 tysięcy.

Najwięcej widzów pod skocznią pojawiło się w 1952 roku podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Oslo - 140 tysięcy. Podczas mistrzostw świata przed dwoma laty na wzgórzu Holmenkollen przebywało codziennie prawie 100 tysięcy osób.

Przewodniczący komitetu organizacyjnego zawodów PŚ Sverre Seeberg podkreślił że "ceny biletów zostały znacznie obniżone i mamy nadzieję że król będzie w tym roku zadowolony. Przyznajemy że w ubiegłym roku przesadziliśmy".

Konkurs na skoczni Holmenkollen w Oslo traktowany jest przez Norwegów jako święto narodowe. Co roku na trybunie honorowej zasiada rodzina królewska, a panujący w latach 1957-91 król Olav V dwa razy uczestniczył w oficjalnych zawodach. Dla jego syna, obecnie panującego Haralda V będzie to 57. konkurs.

Biograf norweskiej rodziny królewskiej Tor Bomann-Larsen wyjaśnił rangę Holmenkollen: - To wyjątkowo ważne dla Norwegów miejsce, prawie jak katedra. Tutaj właśnie podczas MŚ w 1966 roku pokazał się 100 tysiącom widzów obecnie panujący Harald, jeszcze jako następca tronu, po raz pierwszy w towarzystwie swojej narzeczonej Sonji Haraldsen, która nie pochodziła z królewskiej rodziny i kraj był podzielony w ocenie ewentualnego ślubu. Sonja dwa lata później została jego żoną po zaakceptowaniu przez cały naród. Tutaj też po raz pierwszy publicznie pojawił się nasz obecny następca tronu, książę Haakon jeszcze przed ślubem z Mette-Marit Tjessem Hoejby w 2001 roku.

- Królowie Norwegii byli obecni podczas zawodów narciarskich na Holmenkollen zawsze, bez względu na pogodę i zawsze byli do końca, bez względu na godzinę - dodał.

Według nieoficjalnych informacji organizatorzy zamienili również dni rozgrywania biegów kobiecych i męskich tak, aby kobiety z Justyną Kowalczyk rywalizowały w niedzielę przed konkursem skoków ze względu na polską publiczność.

Biegacze i biegaczki liczą na duża publiczność, chociaż bieg na 30 kilometrów nie będzie tak interesujący jak przed rokiem czy dwoma, ponieważ Puchar Świata już zdobyła Justyna Kowalczyk. Poza tym niepewny jest start jej najgroźniejszej rywalki, czterokrotnej złotej medalistki MŚ w Val di Fiemme Marit Bjoergen.

- Decyzja zostanie podjęta w ostatniej chwili. Marit cierpi na przeziębienie i dlatego nie startowała w sprincie w środę w Drammen. Niestety nie wyleczyła się jeszcze - powiedział trener Bjoergen Egil Kristiansen.

Na wielką publiczność może jednak liczyć bieg mężczyzn na 50 kilometrów w sobotę, ze względu na wciąż otwartą walkę o zwycięstwo w punktacji generalnej PŚ. Prowadzący Szwajcar Dario Cologna ma zaledwie 23 punkty przewagi nad Norwegiem Petterem Northugiem.

- 50 kilometrów na Holmenkollen jest dla nas Norwegów największym wyzwaniem, a zwycięstwo najwyższym honorem dla narciarza. Dlatego Dario musi się przygotować, że bieg w sobotę będzie dla niego bardzo bolesny - zapowiedział Northug.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje