Dramat Tomasiaka. Dyskwalifikacja multimedalisty IO. Sensacja na podium w Lahti
8 marca rozegrany został ostatni akord weekendu PŚ w Lahti - konkurs duetów. Po serii treningowej Polacy mogli czuć spore podekscytowanie, bowiem nasi reprezentanci zajęli wysokie 4. miejsce. W pierwszej serii doczekaliśmy się kilku niespodzianek, w tym między innymi dyskwalifikacji najlepszego zawodnika pierwszej grupy skoczków. Niestety nadzieje Polaków zawiódł Kacper Tomasiak, który oddał dwie bardzo przeciętne próby. To sprawiło, że Polacy musieli zadowolić się odległym 7. miejscu w konkursie duetów. Rywalizację wygrali Austriacy, a na najniższym stopniu podium sensacyjnie uplasowali się... gospodarze.

Tegoroczny weekend skoków narciarskich w Lahti, przeprowadzony w ramach obecnego sezonu Pucharu Świata, zwieńczony został konkursem w ciągle dość świeżym formacie - rywalizacją duetów.
Kibice z kraju nad Wisłą mieli tego dnia dość spore nadzieje, ponieważ w serii próbnej "biało-czerwony" duet w składzie Kamil Stoch i Kacper Tomasiak, zajął bardzo wysokie miejsce, lokując się tuż za podium. Wielu liczyło zapewne nawet na poprawę tego rezultatu w rozegranych chwilę później punktowanych seriach.
Dramat lidera, rozczarowanie złotego medalisty ZIO. Polacy daleko od podium
W pierwszej serii mogliśmy obserwować zmagania aż 15 drużyn. Rozczarowującymi próbami uraczyli nas między innymi reprezentanci: Turcji, Francji oraz Kazachstanu (chwilę później otrzymaliśmy informację o dyskwalifikacji Nurszata Tursunżanowa). Małą rewelacją stał się natomiast Sandro Hauswirth, który osiągnął odległość 124 metrów.
Dobrą próbą popisał się również Kamil Stoch. Doświadczony skoczek z kraju nad Wisłą osiągnął odległość 121,5 metra, co finalnie dało polskiej drużynie 6. miejsce. W czołówce zawodów ulokowali się: Japończycy, oraz ex aequo Słoweńcy i Norwegowie. Sporą niespodzianką był kiepski skok Jana Hoerla, który ustawił Austriaków na odległej 8. lokacie.
W drugiej grupie zawodników znajdował się Kacper Tomasiak. Multimedalista ZIO niestety zawiódł oczekiwania, lądując zaledwie na 116 metrze. Rezultat ten zapewnił Polakom awans do kolejnej serii, lecz ulokował ich dopiero na 7. pozycji. Ogromne powody do zadowolenia mogli mieć natomiast szwajcarscy kibice. Gregor Deschwanden podtrzymał świetny pułap, zapewniony przez kolegę z reprezentacji. Po skoku na 126,5 metra Szwajcarzy zakończyli pierwszą serię konkursu duetów na 4. miejscu.
Prawdziwy dramat przeżyli natomiast liderujący po pierwszej grupie zawodników Japończycy. Tuż przed zakończeniem premierowej serii otrzymaliśmy bowiem informację o dyskwalifikacji Rena Nikaido. To naturalnie zakończyło udział azjatyckiej nacji w tym konkursie. Po pierwszej tercji rywalizacji duetów na czołowych lokatach znajdowali się: Słoweńcy, Austriacy oraz Norwegowie.
Polacy z awansem do serii finałowej. Do podium tracili jednak zbyt wiele
W drugiej serii Stoch podtrzymał poziom, skacząc na 122,5 metra. Pozycja Polaków jednak ani drgnęła. Tym razem niespodziankę sprawił Niko Kytosaho, który skokiem na 125,5 metra nieco wywindował fiński duet. Swój błąd z pierwszej serii naprawił także Hoerl, który w drugiej próbie przebił wynik wspomnianego wyżej Fina o 1 metr. Rozczarował natomiast Anze Lanisek, bowiem tym razem nie doleciał on do linii 120 metra.
Polscy kibice zapewne oczekiwali znaczącej poprawy od Tomasiaka, który w pierwszej serii konkursowej skomplikował sytuację "Biało-czerwonego" duetu. 19-latek zrekompensował się, lądując tym razem na 123 metrze. Zaskoczeniem była także próba Domena Prevca. Nieformalny zwycięzca Kryształowej Kuli źle wyszedł z progu, co pozwoliło mu poszybować na 124,5 metra. Odległość nie była fatalna, jednak po późniejszej próbie Daniela Tschofeniga (128,5 metra) przewagę, jaką Słoweńcy cieszyli się po pierwszej serii, zamieniła się w siedemnastopunktową stratę do Austriaków. Podium domykali Norwegowie, natomiast Polacy ze sporą stratą punktową ulokowali się na 6. pozycji.
Gospodarze zaskoczyli wszystkich w finałowej serii. Tomasiak znów bez rewelacji
Wspomniany wcześniej Niko Kytosaho, po dwóch dobrych próbach, nie zamierzał osiadać na laurach. W finałowej serii odpalił prawdziwą "bombę", lądując na 131 metrze. To nie wróżyło dobrze Stochowi, który skakał chwilę później. Polski mistrz oddał "tylko" poprawną próbę na 122 metr. To sprawiło, że tuż przed zakończeniem rywalizacji Finowie zepchnęli "Biało-czerwony" duetu na 7. miejsce. Polacy tracili już ponad 58 punktów do liderujących Austriaków, a także ponad 10 "oczek" do wspomnianych chwilę wcześniej Finów. Mogli się jedynie pocieszyć faktem, że ze strony zamykających stawkę Amerykanów nic im już nie groziło.
Z racji na odwrócenie listy startowej, Kacper Tomasiak zaprezentował się jako drugi zawodnik serii finałowej. Polski multimedalista IO niestety po raz kolejny nie zachwycił, ponownie lądując na 116 metrze. Indolencja nastoletniego Polaka oraz kilku kolejnych zawodników sprawiła, że Finowie sensacyjnie zameldowali się na najniższym stopniu podium. Zmagania wygrali Austriacy, natomiast na 2. miejscu ulokowali się Słoweńcy.
1. Austria - 858,6
2. Słowenia - 836,8
3. Finlandia - 805,3
4. Niemcy - 804,1
5. Szwajcaria - 800,2
6. Norwegia - 798,8
7. Polska - 776,6
8. USA - 731,2













