Dramat polskiego mistrza świata juniorów. Przez chorobę mógł zakończyć karierę
Na tegorocznych mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer o złoty medal walczyć ma Kacper Tomasiak. 19-latek chce nawiązać do licznych sukcesów swoich poprzedników. W przeszłości prym w MŚ juniorów wiódł Klemens Murańka, który może pochwalić się m.in. złotem wywalczonym w drużynie. Zawodnik ten przez całą karierę mierzył się z łatką "cudownego dziecka", a przez chorobę jego kariera w pewnym momencie zawisła na włosku.

W czwartek w norweskim Lillehammer rozpoczynają się kolejne mistrzostwa świata juniorów w skokach narciarskich. Jednym z głównych faworytów do ostatecznego triumfu jest Kacper Tomasiak. Wydaje się, że głównym konkurentem dla trzykrotnego medalisty olimpijskiego będzie świetnie dysponowany w ostatnich tygodniach Austriak Stephan Embacher.
W walce o medale namieszać mogą również zawodnicy znani z Pucharu Świata tacy jak Jason Colby, Ilya Mizernykh, Felix Trunz czy Hektor Kapustik. Oprócz Kacpra Tomasiaka Polskę reprezentować będą także Kamil Waszek, Łukasz Łukaszczyk i młodszy brat medalisty olimpijskiego Konrad Tomasiak.
Historia polskich skoków narciarskich jest bogata w sukcesy na mistrzostwach świata juniorów. Indywidualnie po największy laur sięgnęli w przeszłości Mateusz Rutkowski oraz Paweł Wąsek. Dużymi sukcesami pochwalić może się Klemens Murańka, który ma na koncie trzy srebrne medale (dwa w drużynie i jeden indywidualnie), a także tytuł mistrza świata wywalczony w drużynie w 2014 roku w Val di Fiemme.
Z dziesięciolatka zrobiono nadzieję polskich skoków narciarskich. Po latach wniosek może być tylko jeden
Kariera Klemensa Murańki rozpoczęła się w bardzo młodym wieku. W wieku zaledwie 10 lat skoczył na Wielkiej Krokwi aż 135 metrów. Gdy miał 13 lat zadebiutował już w Pucharze Świata. Młodziutki Klimek momentalnie został okrzyknięty następcą Adama Małysza, a oczekiwania wobec niego stały się gigantyczne. Skoczek ostatecznie im nie sprostał, lecz jego kariera nie może być uznana jednoznacznie za zmarnowaną.
Największym sukcesem w karierze Murańki był brązowy medal mistrzostw świata z 2015 roku wywalczony w Falun przez polską reprezentację. Do tego wszystkiego dochodzą opisane już medale MŚ juniorów.
Najwyżej w zawodach Pucharu Świata był sklasyfikowany na 4. miejscu. Miało to miejsce w 2021 roku w Willingen. Ta skocznia była dla Murańki wyjątkowa z jeszcze innego powodu. Dwa dni wcześniej Polak w kwalifikacjach poszybował na 153 metry bijąc przy tym rekord skoczni legendarnego obiektu.
Murańka ostatecznie zakończenie kariery ogłosił we wrześniu 2014 roku. W jej trakcie zmagał się z wieloma problemami, w tym m.in. z trzymaniem wagi. Jego kariera zawisła na włosku z powodu druzgocącej diagnozy. Choroba, z którą skoczek zmagał się przez wiele lat, mogła zaważyć na całym życiu Murańki.
Poważne problemy zdrowotne Murańki. To mogło zakończyć jego karierę
Klemens Murańka przez wiele lat zmagał się z poważnymi problemami ze wzrokiem. Wszystko wyszło na jaw w 2012 roku, gdy skoczek w Stams doznał groźnego upadku, po którym przyznał ojcu, że nie widzi wszystkiego dokładnie. Konsultacje lekarskie dały jednoznaczną diagnozę - stożek rogówki, przez które ostrość widzenia Polaka na jedno oko wynosiła zaledwie 10%. W najgorszym scenariuszu jego kariera sportowa musiałaby zostać przedwcześnie zakończona.
Wiele osób było zszokowanych jakim cudem Murańka z taką wadą wzroku był w stanie uprawiać skoki narciarskie, a co równie istotne, przechodzić również obowiązkowe badania lekarskie. Jedną z często powtarzanych wersji była ta, jakoby skoczek miał uczyć się na pamięć tablic okulistycznych. Sam Murańka po latach temu zaprzeczył.
- Nie. Tak nie było. Po prostu trafiałem. Na tyle często, że nikt nie zorientował się, jaką mam wadę - powiedział skoczek w rozmowie z "eurosport.onet.pl".
Z upływem czasu sytuacja ze wzrokiem Murańki komplikowała się coraz bardziej. Nad zawodnikiem wisiało widmo przeszczepu rogówki, gdyż kolejne zabiegi laserowe mogłyby tylko pogorszyć stan wzroku Polaka. Ostatecznie Murańka nie musiał przechodzić zapowiadanych operacji. Bardzo pomogły mu w tym soczewki dostarczone z USA, dzięki którym skoczek mógł widzieć w pełni.
- Nie jestem zawiedziony - jeśli operacja nie dałaby takiego efektu, jak soczewki, to tym bardziej jestem za tym, aby szybciej wrócić do skakania - opowiadał w 2018 roku Murańka cytowany przez "WP SportoweFakty".
Zobacz również:














