Dramat na skoczni. Upadł przed Tomasiakiem, teraz ujawnia. Koszmarna diagnoza
Polscy kibice w niedzielne popołudnie drżeli o zdrowie Kacpra Tomasiaka. Nastolatek zaliczył groźnie wyglądający upadek podczas kwalifikacji na Vikersundbakken. Nie były to jednak pierwsze chwile grozy w Skandynawii. Jeszcze w czwartek świat obiegły niepokojące sceny z udziałem Andrei Campreghera. Włoch nie doleciał nawet do setnego metra i z ogromnym impetem runął na twarde podłoże. Zawodnik trafił na stół operacyjny. We wtorek sam odezwał się do Polaków i podzielił się koszmarną diagnozą.

Andrea Campregher od ponad dwóch lat nie walczy o punkty Pucharu Świata, ale i tak wybiera się na najważniejsze zawody w kalendarzu. Sportowiec z Półwyspu Apenińskiego pełni na nich rolę przedskoczka. Nie inaczej było zaledwie kilka dni temu w Vikersund. Niestety czwartkowe aktywności zakończyły się dla wciąż młodego zawodnika dramatycznie. W jednej z prób zanotował groźny upadek. Ciarki wywoływało już nagranie. Optymizmem nie napawały też doniesienia ze szpitala.
Włoch nabawił się poważnych obrażeń. O sprawie donosił między innymi portal "skijumping.pl". We wtorkowy wieczór kibice doczekali się aktualizacji stanu zdrowia przedskoczka. Ten sam odezwał się do redakcji z kraju nad Wisłą. "Mam jeden zmiażdżony kręg i uszkodzone fragmenty kręgów powyżej i poniżej. Podczas sobotniej operacji wstawiono mi dwie płytki i połączono to sześcioma śrubami. Czuję się dobrze, nawet mogę już chodzić. Od sześciu do ośmiu miesięcy nie mogę obciążać kręgosłupa, dopóki lekarze nie usuną tego wszystkiego" - przyznał.
Campregher zaskoczony scenami w Vikersund. To dlatego kontrolowano kombinezony
Podczas krótkiej rozmowy nie brakowało także kulis przykrej sytuacji. Andrea Campregher tuż przed pechowym skokiem mocno się zaskoczył z powodu zachowania działaczy FIS. Ci rygorystycznie podeszli do kontroli sprzętu. "Zastosowałem w kombinezonie elastyczną taśmę, żeby mieć pewność, że przejdę kontrolę kroku w kombinezonie. Po pierwszym skoku kombinezon stracił napięcie. Taśma okazała się zbyt miękka i za długa. Powinienem był się wycofać, ale zdecydowałem się spróbować skoczyć jeszcze raz" - dodał.
Co na to wszystko Mathias Hafele? "Kontrola kombinezonów przedskoczków przed próbami na obiektach do lotów narciarskich jest standardową i ważną procedurą, stosowaną od wielu lat. Po tym, jak oficjele sprawdzą skocznię pod kątem bezpieczeństwa i zgodności z przepisami, jury musi przetestować obiekt wspólnie z przedskoczkami. Dla jury stanowią oni istotny punkt odniesienia, szczególnie przy ustalaniu długości najazdu w aktualnych warunkach wiatrowych" - przekazał działacz odpowiedzialny za kontrolę sprzętu.
Teraz przed Andreą Campregherem długa rehabilitacja. Najważniejszą informacją jest fakt, że 24-latek może chodzić. Kibice trzymają kciuki, by niebawem Włoch ponownie pojawił się na belce startowej.












