Decyzja Macieja Maciusiaka rozpęta burzę. Rewolucja w polskich skokach
Ze złotego pokolenia polskich skoczków narciarskich ostał się już tylko Kamil Stoch. 38-latek jest jedynym przedstawicielem starej gwardii na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, która przez wiele ostatnich lata dawała nam tyle radości. Trener Maciej Maciusiak postawił pierwszy krok na drodze do przebudowy kadry. Oczywiście po jego wyborze będzie wiele dyskusji, ale tych nigdy się nie uniknie.

W skrócie
- Maciej Maciusiak ogłosił skład reprezentacji polskich skoczków narciarskich na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo.
- Wybór Pawła Wąska do kadry spotkał się z kontrowersjami ze względu na jego obecną pozycję w klasyfikacji Pucharu Świata.
- Polska wystawi na igrzyska najmłodszą kadrę skoczków od lat ze średnią wieku 27,6.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków narciarskich, zdecydował, że w zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo wystąpią: Kacper Tomasiak, Kamil Stoch i Paweł Wąsek.
Wiele kontrowersji budzi wybór tego ostatniego, bo przecież od początku zimy Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, mówił o tym, że na igrzyska powinni jechać najlepsi. Tymczasem Wąsek jest dopiero piątym polskim skoczkiem w klasyfikacji Pucharu Świata tej zimy.
Trudne zadanie Macieja Maciusiaka i wielkie zaskoczenie
Maciusiak nie miał łatwego zadania. Byliśmy bowiem świadkami wyścigu żółwi o ostatnie miejsce w kadrze na igrzyska. Każdy z zawodników dawał argumenty za tym, by go zabrać, po czym dawał argumenty za tym, by go nie brać.
Utrudnieniem z pewnością były zasady kwalifikacji ustalone przez PZN. Z nich wynikało, że na igrzyska - w przypadku trzech miejsc dla naszego kraju - ma jechać dwóch najlepszych skoczków z rankingu olimpijskiego, a trzeciego wybiera sobie trener. I wcale nie musi się z tego wyboru tłumaczyć.
Sytuacja tej zimy sprawiła, że na lidera kadry wyrósł 19-letni Kacper Tomasiak, który nie miał szansy nadrobić strat punktowych w rankingu olimpijskim, który prowadzony jest poprzedniego sezonu. Tyle że skoczek z Bielska-Białej jest najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w PŚ. Jego wyjazd na igrzyska nie budził zatem wątpliwości.
Zawodnikiem numer dwa w kadrze jest na ten moment Kamil Stoch. On "łapał się" w najlepszej dwójce Polaków w rankingu olimpijskim. W nim zdecydowanym liderem był Paweł Wąsek, ale ta zima dla skoczka z Ustronia jest słaba.
Maciusiak zdecydował się jednak - wraz ze sztabem - postawić na Wąska, choć na fali wznoszącej wydawał się być Dawid Kubacki, a stabilnie skakał Maciej Kot. Wydawało się, że kwestia trzeciego skoczka rozstrzygnie się właśnie między tymi weteranami. Sztab szkoleniowcy postawił jednak na młodość. Podobno Wąsek w ostatnich treningach prezentował się bardzo dobrze, a do tego zaczął skakać stabilnie. Trenerzy uznali, że z tego grona on ma największy potencjał.
Najmłodsza kadra Polski od lat
Tym samym Polska wysyła na zimowe igrzyska najmłodszą kadrę w skokach narciarskich od wielu lat. Średnia wieku wynosi 27,6, a w ostatnich latach była ona grubo ponad 30 lat.
Bez dwóch zdań to rewolucja w polskich skokach i sygnał, że jednak nadchodzi czas młodszych zawodników.
Wybór Wąska będzie szeroko dyskutowany. Trener Maciusiak obroni się jednak zasadami, bo jednak to był nasz najlepszy zawodnik kwalifikacji olimpijskich. Czy Wąsek obroni się wynikami? Wierzę, że tak. To skoczek z dużym potencjałem, co zresztą pokazywał w poprzednich sezonach, a teraz nominacja na igrzyska może dodać mu skrzydeł i przede wszystkim uwolnić głowę. Warto też wspomnieć, że cztery lata temu Dawid Kubacki jechał na igrzyska do Pekinu jako zawodnik czwartej "10" w Pucharze Świata, a wrócił z medalem. To tylko pokazuje, że trenerzy, którzy są najbliżej zawodników, najlepiej wiedzą, kto powinien jechać.
Zobacz również:















