Cyrk w Oslo, skoczek zdyskwalifikowany. Zaskakujący powód
Kuriozalne sceny miały miejsce podczas konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich na skoczni Holmenkollbakken w Oslo. Valentin Foubert został zdyskwalifikowany na krótko po oddaniu swojego skoku. I to z zaskakującego powodu. Takich scen w historii tej dyscypliny jeszcze nie było.

Niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich na skoczni Holmenkollbakken w Oslo to zawody, o których kibice, dziennikarze i sami zawodnicy zapewne będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Loteryjne warunki, dramatyczna walka skoczków w powietrzu, wybuchy złości, a na koniec jeszcze kuriozalna dyskwalifikacja - wszystko to sprawiło, że niedziela na słynnym obiekcie nie była najlepszą reklamą tej dyscypliny.
Po tych zawodach najwięcej mówi się jednak o dyskwalifikacji Valentina Fouberta, który został pozbawiony szans na punkty do klasyfikacji generalnej Puchar Świata w skokach narciarskich. I to z kuriozalnego powodu.
Valentin Fourbert z zaskakującą dyskwalifikacją. Czegoś takiego jeszcze nie było
Francuz do niedzielnego konkursu na Holmenkollbakken przystępował z 47. numerem na plastronie i właśnie z taka liczba widniała na jego klatce piersiowej i plecach podczas skoku. Próba ta była mocno nieudana i już z góry wiadomo było, że osiągnięta przez niego odległość nie da mu awansu do ewentualnej serii finałowej. Wkrótce potem jednak pojawiła się informacja o dyskwalifikacji 23-latka.
Jak się okazało, powodem był start w "nieautoryzowanym kombinezonie". Kibice szybko wyłapali, że brązowy medalista zimowych igrzysk olimpijskich młodzieży w 2020 roku w mikście drużynowym oddał swój skok w plastronie z... zawodów w Lahti, które odbyły się tydzień wcześniej.
Kibice mocno zastanawiali się, jak mogło dojść do tak kuriozalnej pomyłki. Szybko jednak doszli do wniosku, że najprawdopodobniej była to zwykła pomyłka - Francuz co prawda podczas porannych kwalifikacji miał na sobie "poprawny" plastron, później jednak wrócił do hotelu i najwyraźniej na skocznię na konkurs wrócił już ze złym plastronem. Mylące mogło być też to, że z dokładnie tym samym numerem startowym Francuz występował w Lahti. Różniły się jedynie logo sponsorów i kolorystyka.











