Co dalej z Kacprem Tomasiakiem? Adam Małysz nie ma wątpliwości. Mocna teza prezesa PZN
Kacper Tomasiak miał paskudny upadek na skoczni do lotów w Vikersund. 19-latek już wylądował, ale popełnił błąd na odjeździe. Narta zakantowała, obróciło nim i z bardzo dużą siłą uderzył w zeskok. Noc spędził w szpitalu w Drammen. Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, nie ma wątpliwości co do występu naszego multimedalisty olimpijskiego w finałowych zawodach Pucharu Świata w Planicy. Sternik związku w rozmowie z Interia Sport odniósł się też do wyników naszych skoczków, przytaczając dość zaskakującą, ale nie pozbawioną sensu tezę.

To nie była miła niedziela dla polskich skoków. W kwalifikacjach do niedzielnego konkursu Pucharu Świata w lotach w Vikersund, który ostatecznie nie doszedł do skutku, fatalny upadek po lądowaniu miał Kacper Tomasiak.
Nasz skoczek przy dużej prędkości uderzył tyłem głowy o zeskok. Wstępne badania nie wykazały żadnych urazów. Na wszelki wypadek 19-latek został jednak zabrany na obserwację do szpitala w Drammen, gdzie spędził noc.
Adam Małysz zabrał głos po upadku Kacpra Tomasiaka. Polak wystąpi w Planicy?
To był chyba moment, w którym cała Polska wstrzymała oddech. Tomasiak to przecież już wielka gwiazda skoków narciarskich. Z zimowych igrzysk olimpijskich z Predazzo wrócił z trzema medalami. To także nasz najlepszy skoczek w tym sezonie Pucharu Świata.
- Na mamucie nawet taki niepozorny upadek jest groźny. Tu jednak są duże prędkości i działają duże siły. Łatwo o kontuzje w takich sytuacjach. Przy tej prędkości, kiedy zakantowała narta, nie miał szansy na to, by się wybronić. To był jednak błąd Kacpra i to trzeba jasno przyznać. Warunki tutaj nie miały nic do rzeczy. Nie można mieć zatem do nikogo pretensji - mówił Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, w rozmowie z Interia Sport.
- Na szczęście badania niczego nie wykazały, ale teraz Kacper pewnie będzie cały obolały, bo pewnie naciągnął mięśnie szyjne. Przy upadku pękł mu kask, ale to dobrze, bo znaczy, że to on przyjął całą siłę uderzenia. Najważniejsze, że nie ma żadnych urazów. Teraz tylko musi dojść do siebie - dodał.
Wydaje się, że finał Pucharu Świata w skokach narciarskich w Planicy odbędzie się zatem bez naszego asa. Takie rozwiązanie sugerował też trener Maciej Maciusiak.
Kacper będzie obolały i o tym, czy wystąpi, muszą zdecydować trenerzy, ale wydaje mi się, że raczej nie zobaczymy go w Planicy. Tak naprawdę po wyjściu ze szpitala i powrocie do Polski, będzie miał jeden dzień na to, by dojść do siebie, w środę kadra już wyjeżdża do Planicy. Myślę jednak, że Kacper - jeśli będzie się dobrze czuł - powinien wystąpić już na Wielkiej Krokwi w Red Bull Skoki w Punkt (1 kwietnia - przyp. TK), by nie kończyć tego sezonu upadkiem
Nasz znakomity przed laty skoczek często mówił o tym, że po takich upadkach ważne jest, by jak najszybciej wrócić na skocznię. Nawet tylko na skok treningowy. On sam kilka razy w karierze był w takiej sytuacji.
- To jest koniec sezonu i teraz chodzi o to, by zakończyć go pozytywnym skokiem, a nie takim z upadkiem, bo wtedy głowa inaczej działa. Sam musi poczuć, że wszystko jest w porządku - przyznał szef PZN.
Polacy nie latają jak na igrzyskach. Adam Małysz stawia tezę. W tle dyskwalifikacja Daniela Tschofeniga
Ta zima dobiega końca i nie jest ona łatwa dla Polaków. Wyjątkiem były tylko zimowe igrzyska olimpijskie, skąd Biało-Czerwoni wrócili z trzema medalami. Dwa indywidualnie zdobył Tomasiak, a trzeci był dziełem duetu Tomasiak - Paweł Wąsek.
Małysz zapytany o to, czy spodziewał się, że po igrzyskach skoki naszych zawodników ruszą, odparł:
Teraz jestem coraz bardziej przekonany do tego, że inne nacje mają coś po prostu w sprzęcie. To jest aż niewiarygodne, że na igrzyskach zdobywamy trzy medale, a potem ruszamy na Puchar Świata i sytuacja wraca do normy. Gdybyśmy zdobyli w Predazzo jeden medal, to można byłoby mówić o szczęściu, ale przy trzech medalach? Wszystko tam wyglądało super, a skończyły się igrzyska i co? Nasi oduczyli się skakać? Nie. Gdyby było tak, że to my mieliśmy coś na igrzyska, to korzystalibyśmy z tego dalej w Pucharze Świata.
I być może coś jest w słowach Małysza, bo norweska telewizja NRK prześwietliła dokładnie dokument Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) z raportami dotyczącymi dyskwalifikacji i odkryła ciekawą rzecz. W sumie mógł to zrobić każdy, ale jednak Norwegowie w tej kwestii byli dociekliwi.
Sprawa dotyczy dyskwalifikacji Daniela Tschofeniga. On został ukarany za nieprzepisowego buta, który był za dużo cztery milimetry, a jednak okazuje się, że w czasie zawodów dopuścił się też manipulacji.
Miało ono dotyczyć niewłaściwego zachowania przed skokiem, kiedy to Austriak miał naciągać kombinezon. Już w inauguracyjnych zawodach w Lillehammer wokół Tschofeniga było gorąco, kiedy to Norwegowie domagali się dyskwalifikacji za manipulowanie przed skokiem przy zamkach kombinezonu. Na igrzyskach Austriak został wraz z trenerem Andreasem Widhoelzlem wezwany na dywanik. Obaj musieli się tłumaczyć z zachowania skoczka.
"Stwierdzono, że takie zachowanie jest niezgodne z regulaminem zawodów i kodeksem postępowania sportowego, ponieważ może mieć wpływ na równe warunki dla wszystkich zawodników" - czytamy w oficjalnym komunikacie na stronie FIS.
Poza żółtą kartką za nieprzepisowe buty Tschofenig otrzymał także oficjalne ostrzeżenie za niewłaściwe obchodzenie się ze sprzętem w czasie zawodów. Obaj Austriacy zgodnie podkreślali, że to samo robią wszystkie inne nacje.
Do tej pory w sezonie we wszystkich konkursach po auspicjami FIS stwierdzono 126 naruszeń, ale żadne z nich nie ma tak bogatego opisu, jak w przypadku Tschofeniga.
- Z opisu zdarzenia wynika, ze mieliśmy do czynienia z potrójną manipulacją, ale jury zdecydowało, że poza żółtą kartką nie będzie żadnej innych sankcji. Także finansowych. Widać zatem, że ten system kontroli niewiele się zmienił. Dalej jest nieszczelny i nieprecyzyjny. I ci, co mają coś w sprzęcie, są w światowej czołówce. Bez tego nie ma szansy nawet na miejsca w "10". Przecież jeśli pojawiają się dyskwalifikacje najlepszych, to w większości przypadków dotyczy to długości nart, czyli kwestii związanych z wagą - powiedział Małysz, odnosząc się do sytuacji.
Zobacz również:










![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)


![Ekstraklasa: Legia - Górnik. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM15SL77EESSO-C401.webp)
