Był największą sensacją konkursu w Zakopanem, odpalił "bombę" na Wielkiej Krokwi
Bez dwóch zdań Jewhen Marusiak był największą sensacją konkursu duetów w Pucharze Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Na Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza zbliżył się do rekordu skoczni w kwalifikacjach do niedzielnego konkursu indywidualnego (11 stycznia, godz. 16.00), a potem znakomicie sobie radził w zawodach duetów. Ukraina zanotowała najlepszy wynik w historii startów w Pucharze Świata.

Jewhen Marusiak miał udane dwa ostatnie sezony. W tym Ukraińcowi jednak kompletnie nie szło. Na 12 startów w kwalifikacjach aż 10-krotnie w nich przepadał. Do konkursów wszedł tylko w Oberstdorfie i Garmisch- Partenkirchen w Turnieju Czterech Skoczni.
Na Wielkiej Krokwi w Zakopanem zaszalał jednak. W kwalifikacjach uzyskał aż 145 metrów, a to wynik tylko o dwa metry gorszy od rekordu skoczni.
Historyczny wynik Ukrainy w Zakopanem
Marusiak bardzo dobrze radził sobie też w konkursie duetów. To w dużej mierze dzięki jego dobrej postawie Ukraina znalazła się w ósemce. Marusiak swoimi dobrymi skokami zmobilizował też kolegę Witalija Kaliniczenkę. Skoczkowie zza naszej wschodniej granicy byli sensacją zawodów. Po pierwszej serii zajmowali czwarte miejsce. Ostatecznie konkurs zakończyli na siódmej pozycji, a Marusiak miał indywidualnie dziesiąty wynik.
Mamy naprawdę świetną drużynę. Cały czas pracujemy nad tym, by było jak najlepiej. Ten wynik jest dla Ukrainy historyczny. Jeszcze nie było tak wysokiej lokaty w Pucharze Świata w rywalizacji drużynowej dla naszego kraju
- Na pewno w dobrych skokach pomogły mi też warunki. Akurat miałem do nich szczęście - dodał.
Marusiak od początku zimy walczy z kontuzjami
U Marusiaka najwyraźniej coś zaskoczyło w Zakopanem. To podobna sytuacja do tej sprzed dwóch lat. Wówczas pojechał na mistrzostwa świata w lotach do Bad Mitterndorf i tam zaczął bić rekord za rekordem kraju w długości lotu. Od tego momentu zaczął też regularnie punktować w PŚ.
- Nie ukrywam, że na początku tego sezonu miałem dużo kontuzji. Z kolei na Turnieju Czterech Skoczni zmagałem się z grypą. Teraz miałem trening na siłowni w Zakopanem i też poczułem ból w krzyżach. Na szczęście do konkursu sytuacja się poprawiła i mogłem sobie fajnie poskakać - powiedział 25-latek.
Z Zakopanego - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













