Błysk Dawida Kubackiego w Lillehammer. "Czasem się z nas śmiejecie"
Z Lillehammer wyjeżdżam lekko uśmiechnięty. Na pewno to nie były wyniki, jakie chciałbym osiągać. To jeszcze nie jest forma, jaką chciałbym mieć. Pozytywem jest jednak to, że najlepsze skoki oddawałem w konkursach. I to mnie cieszy - mówił Dawid Kubacki, który punktował w obu konkursach Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lillehammer.

Dawid Kubacki nie zachwycał w treningach w Lillehammer. W kwalifikacjach też szału nie było, ale kiedy przychodziło do konkursu, potrafił skoczyć naprawdę bardzo dobrze.
W sobotnim konkursie 35-latek był 22., a w niedzielnym 20. W tym pierwszym w drugiej serii uzyskał dziesiąty wynik, a w drugim w drugiej serii był 13. To pokazuje, że stać go na skoki na bardzo wysokim poziomie.
Dawid Kubacki: czasami się z nas śmiejecie
- Miejsce w "10", choćby w jednej serii pokazuje, że jak skok wyjdzie trochę lepszy, to nie jest wcale daleko od światowej czołówki. Nieraz to powtarzamy, to czasem się z nas śmiejecie, kiedy mówimy, że jest blisko, ale jednak lokaty w konkursie tego nie oddają. Wystarczy jednak, że wyjdzie detal i od razu robi się "10", co wygląda co najmniej przyzwoicie - mówił Kubacki.
Zaczynam już czuć to, czego brakuje na progu. Widać, że z dnia na dzień idę w dobrą stronę. Nie są to milowe kroki, ale każdy taki, który daje poprawę, cieszy. Muszę jeszcze popracować, ale mam tego pełną świadomość. Wiem, że to, co robimy, to jest dobry system. Wymaga to jeszcze trochę dopracowania, ale idziemy na pewno w dobrą stronę
W poniedziałek karawana Pucharu Świata wyruszyła z samego rana autobusami do Falun. Tam we wtorek i środę (25-26 listopada) czekają nas dwa konkursy, w tym jeden na normalnej skoczni (HS 95).
- To na pewno dobra sytuacja, że mamy taki nawał konkursów na początku, Skoki na śniegu na pewno dadzą nam pewności siebie. Mam nadzieję, że po kolejnych konkursach w Falun ten mój uśmiech będzie jeszcze szerszy - zakończył Kubacki.
Z Lillehammer - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












