Aż huczy w Norwegii o słowach Halvora Egnera Graneruda. Rozpętał burzę przed sezonem
Halvor Egner Granerud, który w ubiegłym sezonie nie miał sobie równych, zdecydował się zabrać głos przed rozpoczęciem pierwszych zawodów. Norweskie media spekulują na temat jego apelu skierowanego do gwiazd sportów zimowych. Uważają, że gwiazdor swoją wypowiedzią wbił szpilę w rodaków i federację. - Trudno to interpretować inaczej - stwierdził dziennikarz Birger Loefaldli.

Już za niespełna miesiąc rusza nowy sezon w skokach narciarskich. Kandydatów do tryumfu w Pucharze Świata jest kilku, ale media niewątpliwie czujnym okiem będą obserwowały Halvora Egnera Graneruda, który w swoim dorobku ma już dwie Kryształowe Kule. Zawodnik cieszy się dużą popularnością w kraju, a przed rozpoczęciem rywalizacji na śniegu zabrał się za pisanie. Media opublikowały felieton podopiecznego Alexandra Stoeckla. Skoczek podzielił się z kibicami swoimi przemyśleniami po sezonie i wrócił wspomnieniami do przeszłości.
"Kiedy byłem jeszcze dzieckiem, idealna sobota lub niedziela wyglądała tak, że rozpoczynałem dzień od wyjazdu na narty, a później wracałem do domu i oglądałem sporty zimowe. Pochłonęło mnie to. Nie mogę się doczekać, aby móc to zrobić ponownie, gdy weekend będzie po prostu weekendem, a nie kolejnym dniem pracy" - wyznał 27-latek pochodzący z Oslo.
Sportowiec w swojej wypowiedzi poruszył temat, który niekiedy spędza sen z powiek adeptom skoków. Jak sam zdradził, treningi i wyjazdy na zawody wiązały się z dużymi wydatkami. Granerud miał to szczęście, że pomocną dłoń wyciągnęli do niego "koledzy po fachu".
Jest wiele sposobów na wsparcie przyszłych gwiazd. Jednym z nich są oczywiście pieniądze i sprzęt, aby móc rozwijać karierę. Drugim jest wolontariat i ci, którzy poświęcają swój czas, aby zapewnić innym możliwości, których nie można znaleźć nigdzie indziej. Kiedy dostałem swoje pierwsze ubrania na debiut w Pucharze Kontynentalnym w 2014 roku, to nie sponsorzy za nie zapłacili. Pomogli mi Anders Jacobsen, Tom Hilde i Anders Bardal. Przez większość mojej kariery w skokach byłem obciążeniem finansowym, i tak jest też w większości przypadków. Jestem kimś, w kogo zainwestowano i dano mu szansę na rozwój, a teraz mam nadzieję, że mogę się tym osobom odwdzięczyć
Zdobywca Kryształowej Kuli za sezon 2022/23 dodatkowo zaapelował do rodaków, aby wspierali młode talenty. Wypowiedź rywala Polaków wywołała niespodziewane poruszenie w zagranicznych mediach.
Halvor Egner Granerud uderzył w gwiazdy sportu? Jego słowa dają do myślenia
"Naszym priorytet jest nie zapomnieć, skąd pochodzimy i nie zatrzeć śladów tych, którzy podążają za nami. Musimy być świadomi naszej odpowiedzialności i robić wszystko, co w naszej mocy, aby pomagać innym. Musimy zadbać o to, aby praca wszystkich pasjonatów, ale także rodziców, którzy spędzają czas na treningach i odbieraniu z nich swoich pociech, nie poszła na marne" - zaznaczył zawodnik.
W Norwegii uważają, że słowa Graneruda to szpilka skierowana prosto w sportowców, którzy popadli w konflikt z federacją. Mowa między innymi o utytułowanym biegaczu narciarskim Johannesie Klaebo, który zdecydował, że nie chce być już dłużej częścią norweskiej kadry narodowej. Spór dotyczy niezgodności związanych z finansami i marketingiem.
Wygląda na to, że w słowach Graneruda jest ukryte żądło, wymierzone w Klaebo, ale także Braathena. Halvor ciepło wypowiada się o tym, jak powinna funkcjonować kadra narodowa i apeluje, by przypomnieć sobie sytuację, w której się znajdowałeś, zanim dorosłeś i dostałeś własne pieniądze. Nie padają nazwiska, ale trudno to interpretować inaczej
Do sprawy odniósł się autor felietonu. "Nikt nie został wymieniony z nazwiska. Jeśli ludzie chcą to tak interpretować, to niech to robią, ale dla mnie to raczej hołd dla modelu drużyny narodowej niż krytyka innych. To raczej wiara w lepszą współpracę, niż dolanie teraz oliwy do ognia" - wyjaśnił Granerud.












