Atak Tomasiaka w drugiej serii. Inny Polak z historycznym wynikiem
O sobotniej rywalizacji na olimpijskiej skoczni w Sapporo zawodnicy reprezentacji Polski chcieli zapomnieć. Biało-Czerwoni spisali się fatalnie. Szybko nadeszła jednak szansa na poprawę. Niedzielne kwalifikacje skutecznie przebrnęli wszyscy Polacy. W samym konkursie ponownie najlepiej spisał się Kacper Tomasiak, który zakończył go na 12. miejscu. Pierwszy punkt w Pucharze Świata w historii startów zdobył Klemens Joniak, a wygrał Domen Prevc.

Maciej Maciusiak zdecydował, że do Japonii na rywalizację w Sapporo nie polecą: Kamil Stoch i Paweł Wąsek. Obaj zostali w Polsce, gdzie mogli trenować przed kolejnymi startami. W ich miejsce do kadry dołączyli Klemens Joniak oraz Aleksander Zniszczoł, którzy zostali w Japonii po Pucharze Kontynentalnym.
Sam Maciusiak również został w kraju, a jego miejsce na skoczni zajął Wojciech Topór. Oprócz Zniszczoła i Joniaka w Sapporo szansę dostali także: Dawid Kubacki, Maciej Kot oraz rzecz jasna Kacper Tomasiak. Pierwszy konkurs na olimpijskiej skoczni był jednak wybitnie nieudany.
Tomasiak zaatakował w drugiej serii. Awans Kota
Szybko dostali szansę na poprawę, bo kolejne zawody zaplanowano już noc z soboty na niedzielę (czasu polskiego). Najpierw odbyły się kwalifikacje, w których Polacy spisali się lepiej, niż w tych piątkowych, bo wszyscy zapewnili sobie prawo startu w konkursie, a najlepiej wypadł Kacper Tomasiak.
W zawodach szybko zobaczyliśmy pierwszego Polaka na rozbiegu. Ten "zaszczyt" przypadł Aleksandrowi Zniszczołowi, który w dobrych warunkach osiągnął ledwie 121. metrów i nadzieja na drugą serię była minimalna. Podobnie można było napisać o Klemensie Joniaku, który wylądował półtora metra dalej.
20-latek wyprzedził kolegę z reprezentacji, ale szanse na występ w serii finałowej były iluzoryczne, choć z każdą minutą zaczynały rosnąć, bo skoczkowie nie radzili sobie ze słabnącym wiatrem pod narty. Joniaka do awansu nie przybliżył skok Kubackiego, który osiągnął 129,5. metra i już po swojej próbie był pewny awansu.
Niestety tego samego nie mógł powiedzieć Maciej Kot, który trafił na koszmarne warunki. Ledwie 119. metrów przy minimalnym odjęciu punktowym zapewniło mu jednak awans, choć z odległej pozycji. Niedługo po próbie Kota chwilę radości przeżył także Klemens Joniak, który zapewnił sobie prawo startu w drugiej serii i pierwsze w historii punkty w klasyfikacji Pucharu Świata.
Z polskiej perspektywy pozostało już tylko wyczekiwanie na próbę Tomasiaka. Nastolatek w swoim pierwszym skoku spisał się lepiej niż dzień wcześniej, ale wciąż poniżej potencjału. 124,5. metra w bardzo słabych warunkach zapewniło Kacprowi miejsce w połowie drugiej dziesiątki na koniec pierwszej serii. Prowadził oczywiście Domen Prevc.
Drugą serię rozpoczął Klemens Joniak, który poprawił się o pół metra względem pierwszej i wylądował na odległości 123. metrów. Niedługo po nim na belce usadowił się Kot, który oddał zdecydowanie lepszy skok, który zakończył się lądowaniem na odległości 131,5. metra, a to oznaczało tymczasowe prowadzenie.
Całą czołówkę pogodził w spektakularnym stylu Kacper Tomasiak, który osiągnął aż 134,5. metra i wysunął się na czoło konkursu. Jakość tego skoku najlepiej oddawła, szalona jak na naszego zawodnika, ekspresyjna radość. Trzeba przyznać, że w końcu 18-latek trafił na dobre, nośne warunki.
Takich nie miał jednak Dawid Kubacki, który osiągnął 127,5. metra i spadł za Kacpra w klasyfikacji konkursu, który w tamtym momencie już awansował o pięć lokat. Osatecznie na tym się skończyło. Tomasiak znów był najlepszym z Polaków, a cały konkurs padł łupem Domena Prevca.
Wyniki niedzielnego konkursu w Sapporo:
1. Domen Prevc - 277.7
2. Ryoyu Kobayashi - 274.2
3. Daniel Tschofenig - 265.8
...
12. Kacper Tomasiak - 232.6
15. Dawid Kubacki - 226.4
20. Maciej Kot - 216.5
30. Klemens Joniak - 202.7
36. Aleksander Zniszczoł - 94.0











