Apoloniusz Tajner znowu na czele PZN. Nie wszyscy go poparli
Apoloniusz Tajner po raz kolejny został prezesem Polskiego Związku Narciarskiego (PZN). 72-latek był jedynym kandydatem na Walnym Zjeździe Sprawozdawczo-Wyborczym, jakie odbyło się w krakowskiej Tauron Arenie. Tajner, który rządził związkiem w latach 2006-2022 zastąpił w fotelu prezesa PZN Adam Małysza, który nie ubiegał się o ponowną kadencję.

Przez wiele miesięcy działacze przede wszystkim ze Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego pracowali nad tym, by Adam Małysz zdecydował się na kandydowanie na prezesa Polskiego Związku Narciarskiego (PZN) na kolejną kadencję.
"Orzeł z Wisły" zwlekał z podjęciem ostatecznej decyzji, choć - jak usłyszeliśmy od części działaczy - już na przełomie stycznia i lutego założył, że nie będzie chciał już kandydować.
Rewolucja w FIS. Aż trudno było uwierzyć, zdecydował jeden głos
Adam Małysz miał dość. Środowisko wskazało na Apoloniusz Tajnera
Sam Małysz w rozmowie z Interia Sport przyznał, że już w ubiegłym roku poczuł, że zarząd jednak zarząd nie do końca popiera jego wizję. Dopiero jednak po świętach wielkanocnych i po tym, jak zarząd odłożył w czasie zatrudnienie Stefana Horngachera, podjął ostateczną decyzję.
Naprędce zatem trzeba było szukać nazwiska, które - podobnie jak Małysz - otworzy wiele drzwi. Działacze z różnych okręgów prowadzili przez wiele tygodni ożywioną dyskusję i wybór padł na... Apoloniusz Tajnera.
Ten w 2022 roku nie mógł już kandydować na kolejną kadencję, bo zabraniały tego przepisy, a warto przypomnieć, że zasiadał za sterami polskiego narciarstwa w latach 2006-2022 i był to czas wielkich sukcesów.
Za kadencji Małysza też tych sukcesów było dużo, ale jednak było też nieco chaosu, jak również wpadek. Najbardziej we znaki dały się obecnemu zarządowi PZN zawirowania wokół kadry olimpijskiej w narciarstwie alpejskim, ale też sytuacja z Alexandrem Stoecklem. Po tych akcjach Małysz miał już serdecznie dość tego wszystkiego.
Tajner, by kandydować, musiał się najpierw rozeznać, czy sprawowanie mandatu posła nie stanie mu na przeszkodzie. Po zbadaniu sprawy okazało się, że może być prezesem, ale musi pełnić tę rolę społecznie.
Jeszcze przed wyborami było wiadomo, że dojdzie do zmian w zarządzie PZN. Zabraknie w nim Wojciecha Fickowskiego. Śląsko-Beskidzki Związek Narciarskie zdecydował, że o miejsce w zarządzie powalczą: Aleksandra Pustołka, Jarosław Konior i Zbigniew Wuwer. Z Tatrzańskiego Związku Narciarskiego będą to: Wojciech Gumny, Rafał Kot i Marek Pach, z Dolnośląskiego Związku Narciarskiego - Mirosław Graf i Bogdan Pietrykowski. Finalnie ten ostatni nie znalazł się w gronie kandydatów.
Tuż przed tym, jak Tajner ogłosił kandydowanie na prezesa związku, obecny zarząd wstrzymał się z zatrudnieniem Horngachera na stanowisku koordynatora szkolenia. Temat wrócił jednak po czasie. W kuluarach mówiło się, że Tajner nie był zwolennikiem ścigania Austriaka.
W trakcie zjazdu padła propozycja, by zarząd PZN liczył siedem osób i została ona zaakceptowana.
Tajner do końca kadencji Sejmu zostanie on posłem, ale nie zamierza już startować w kolejnych wyborach.
Głosowało 81 delegatów. Jeden nie oddał głosu. Tajner uzyskał 75 głosów. Do zarządu weszły wszystkie zaproponowane osoby.












![Podopieczna Polki odpadła z Wimbledonu. Najlepsze akcje Kostiuk [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N16TA2VBYUGP9-C401.webp)