Reklama

Reklama

Apoloniusz Tajner reaguje na decyzję FIS. Konkursy trafiają do Niemiec

- Spodziewaliśmy się takiego rozstrzygnięcia, ale swoją gotowością, by wypełnić lukę w kalendarzu Pucharu Świata w skokach narciarskich, długofalowo umocnimy swoje notowania i pozycję - komentuje w rozmowie z Interią Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Z Apoloniuszem Tajnerem skontaktowaliśmy się, reagując na decyzję Międzynarodowej Federacji Narciarskiej.

Dzisiaj przed południem ukazał się komunikat, że odwołane konkursy Pucharu Świata w Japonii zostaną przeniesione do Niemiec. - Dwa z trzech planowanych konkursów PŚ mężczyzn w Sapporo odbędą się w Titisee-Neustadt. W przypadku trzecich zawodów FIS nadal bada możliwe opcje zastępcze - napisał FIS.

Przypomnijmy, że w szranki stanął PZN, oficjalnie zgłaszając kandydaturę Wisły, gdzie na skoczni im. Adama Małysza w dniach 21-23 stycznia była wola przeprowadzenia dodatkowego weekendu z udziałem światowej elity.

Reklama

Skoki narciarskie. Apoloniusz Tajner o konkursach PŚ: Oferta Niemców była rozszerzona

Gdy dwa dni temu do gry wkroczyli Niemcy, oferując poza konkursami mężczyzn, także organizację zmagań kobiet, stało się niemal jasne, że w jednej chwili wyrośli na faworyta w wyścigu po "spadek" od Japończyków.

Wielki turniej w Polsce? "Sandro już nam to obiecał"

- Rzeczywiście, gdy Niemcy rozszerzyli swoją ofertę, od razu przyszło mi do głowy, że nas ubiegną. Do tego dochodzi fakt, że w tegorocznym cyklu PŚ jest to nowe miejsce, a Wisła jednak by się powtórzyła, podobnie jak ewentualnie Zakopane. Z drugiej strony to kolejne zawody w Niemczech, ale rzeczywiście oni zadeklarowali konkursy mężczyzn i kobiet, a my tylko mężczyzn - mówi w rozmowie z Interią Tajner.

Dodaje, że w gruncie rzeczy polska strona też nie była na tyle zdeterminowana, by ze wszystkich sił zabiegać o miano gospodarza dodatkowych konkursów.

Skoki narciarskie. Apoloniusz Tajner o możliwej interwencji u prezydenta

- Być może gdybyśmy próbowali interweniować na przykład przez prezydenta, z którym mamy dobre relacje, to efekt byłby inny. Natomiast nie było takiej potrzeby, a wybór Titisee-Neustadt jest przez nas w pełni akceptowalny - zapewnia szef związku.

Tajner nie zaprzecza, że Polska wykonała ruch, który może jej przynieść wiele dobrego. Polski związek pokazał bowiem FIS-owi, że ten może na niego liczyć w chwili, gdy w dobie koronawirusa i niepewnego jutra, ma partnera, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom.

- Zabiegamy o to, żeby być dobrze postrzeganym. To na pewno. W ubiegłym roku również, jako jedyni, zorganizowaliśmy Grand Prix. Tak że zaczynamy się wyróżniać, co widać, bo bardzo chętnie do nas przyjeżdżają. Nawet jak nie było publiczności na naszych obiektach, to zainteresowanie medialne i tak pozostaje ogromne. To daje nam wiarygodność i argument, gdy będziemy chcieli coś ważnego załatwić. Wtedy będzie nam łatwiej - mówi szef polskiego związku.

Adam Małysz w miejsce Apoloniusza Tajnera. Prezes związku ujawnia!

Do zadysponowania, jak przedstawił FIS w krótkim komunikacie, pozostaje jeszcze jeden, niedoszły konkurs PŚ w Sapporo. W rozmowie z Interią Tajner przesądził sprawę, jak strona polska zapatruje się na ewentualną organizację pojedynczych zawodów.

- Raz, że nie byłoby na to zgody i akceptacji FIS-u. Ta z kolei mogłaby się pojawić, gdybyśmy mówili o scenariuszu trzeciego dnia konkursowego w Zakopanem, na przykład w piątek. Taki wariant już rozpatrywaliśmy i, biorąc pod uwagę różne względy, w tym przepisy covidowe, nie zdecydowaliśmy się na rozszerzenie weekendu na Wielkiej Krokwi. Poza tym dodatkowy dzień sprawiłby, że organizacja sporo by zdrożała. Podejrzewam, że w trakcie sezon ktoś inny weźmie ten konkurs i dołoży do już zaplanowanych zawodów, być może w marcu - prognozuje prezes Tajner.

Artur Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne