Apoloniusz Tajner dostał się do Sejmu. Spotkał się z agresją i wulgaryzmami
Apoloniusz Tajner, były trener kadry skoczków narciarskich, a także były prezes Polskiego Związku Narciarskiego, zostanie posłem. To już oficjalne informacje. 69-latek startował z ramienia Koalicji Obywatelskiej i już w pierwszym podejściu do Sejmu udało mu się zdobyć mandat. Tajner prowadził bardzo aktywną kampanię, stawiając na spotkania z mieszkańcami. - W ostatni dzień kampanii wyborczej byłem szczęśliwy, że ona się kończy. Wszystko dlatego, że była ona intensywna. Na szczęście miałem dobrego szefa sztabu, który wszystko przygotował, jak widać z dobrym efektem. Byłem już wyczerpany. To był trudny, ale dobry czas - przyznał były prezes PZN w rozmowie z Interia Sport.

Dla Apoloniusza Tajnera, z racji pełnienia przez wiele lat obowiązków prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, zetknięcie się z polityką nie było niczym nowym. Nowe były za to okoliczności.
Teraz ubiegał się on mandat posła z ramienia Koalicji Obywatelskiej w okręgu, obejmującym: powiat bielski, powiat cieszyński, powiat pszczyński, powiat żywiecki i miasto na prawach powiatu Bielsko-Biała.
Wybory 2023. Apoloniusz Tajner w Sejmie. "Widząc serduszko reagowali wulgarnie i agresywnie"
Tajner zajął trzecie miejsce na liście w swoim okręgu na liście Koalicji Obywatelskiej, gwarantujące mu mandat posła.
Nie ukrywam, że ta walka była zupełnie inna niż w sporcie. W sporcie jest inaczej, bo o wszystkim decyduje czas albo uzyskana odległość. Do tego zawsze może się włączyć wiatr, co wszyscy rozumieją. W wyborach trzeba liczyć na głos mieszkańców. Trzeba ich przekonać do siebie. To była naprawdę ciężka, ale przyjemna praca. W ostatnich trzech tygodniach spotkałem się z tysiącami ludzi w wielu miejscowościach. Od większości tych osób miałem od razu informacje, że są za zmianami, że tak dalej być nie może. Byli jednak też tacy, którzy widząc moje serduszko na koszuli - symbol naszego komitetu wyborczego - reagowali bardzo agresywnie i wulgarnie. Bez względu na to, czy to były kobiety, czy to byli mężczyźni. Oczywiście nie wszyscy z elektoratu Prawa i Sprawiedliwości tak się zachowywali, ale myślę, że to była około połowa tych ludzi. Było w nich wiele złości i nienawiści. I ta skala mocno mnie zaskoczyła
Były prezes PZN liczył na to, że uda mu się zdobyć około 10 tysięcy głosów. Uzyskał ich znacznie więcej, bo ponad 20 tysięcy. Zajął trzecie miejsce na liście KKW Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni. To gwarantuje mu mandat posła.
- Jestem z tego zadowolony. Zdobyłem jeden z dziewięciu mandatów w naszym okręgu. I to w debiucie w polityce - cieszył się Tajner, który będzie chciał do Sejmu wnieść spokój, którym emanuje od dawna. Jeszcze w rozmowie z Interia Sport przed wyborami parlamentarnymi mówił o tym, że chciałby, żeby w końcu w polskiej polityce nie było takiej agresji i tak wulgarnego języka.
- Nie będę miał tremy, bo w Sejmie poruszałem się często. Będę chciał poruszać się w tematach dobrze mi znanych, czyli w sporcie dzieci i młodzieży. To powinien być mój konik. Będę chciał działać na rzecz większej samodzielności samorządów. Chcę się też upomnieć o drobnych i średnich przedsiębiorców. Większość z tych, z którymi się spotykałem, czekała z podjęciem decyzji dotyczącej zamknięcia działalności do wyborów, mając nadzieję, że zmienimy przepisy, by znowu było im łatwiej. Do tej pory byli łupieni, by były środki dla innych - powiedział Tajner, któremu kampanię wyborczą prowadziła żona Izabela i - jak podkreślił - była ona niekonwencjonalna, co również pomogło.
Zobacz również:













