Aleksander Zniszczoł dostawał groźby. To zaszło za daleko. "Nie mam wyjścia"
Aleksander Zniszczoł to ostatnio bardzo gorący temat w skokach narciarskich. Wiślanin notuje słaby początek sezonu, więc uwaga kibiców i mediów skupiła się na skoczku, któremu wciąż przypomina się wypowiedzi z Planicy po zwolnieniu Thomasa Thurnbichlera. Ostatnie wypowiedzi Zniszczoła też nie bardzo przypadły do gustu opinii publicznej, ale wydaje się, że sprawy zaszły za daleko. - To, co mnie spotkało, podlega karze - wyznał w rozmowie z Interia Sport.

W skrócie
- Aleksander Zniszczoł mierzy się z trudnym początkiem sezonu i falą krytyki po wypowiedziach dotyczących zwolnienia Thomasa Thurnbichlera.
- Skoczek otrzymywał groźby w mediach społecznościowych, co zmusiło go do podjęcia pracy z psychologiem.
- Przed Zniszczołem decydujący weekend w Wiśle, który ma zadecydować o jego dalszych występach w Pucharze Świata.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Za Aleksandrem Zniszczołem dwa najbardziej udane sezony w karierze. Zimą 2023/2024 roku dwukrotnie stawał na podium, będąc liderem kadry polskich skoczków.
Ubiegłej zimy, kiedy u boku miał w kadrze Macieja Maciusiaka, bo ten był asystentem Thomasa Thurnbichlera, nie było już tak dobrze, choć trzy razy znalazł się w "10".
Aleksander Zniszczoł dostawał groźby. "To są groźby karalne"
Maciusiak to trener, do którego Zniszczoł ma bardzo duże zaufanie. Pod koniec marca tego roku w Planicy wiślanin tak mówił w rozmowie z Eurosportem po zwolnieniu Thurnbichlera: - To bardzo dobra decyzja. Jestem z niej bardzo zadowolony. Moim zdaniem Maciek już dawno powinien objąć to stanowisko. Atmosfera była nie taka, jaka powinna być. Coś nie zagrało w przygotowaniach, potem już byłoby ciężko, nawet gdyby Thomas został, to w tej drużynie byłoby jakieś 30 procent mniej zaangażowania.
Od tego momentu wszyscy łapią Zniszczoła za słowa, choć ten tylko zwrócił uwagę na coś, o czym mówili wszyscy wokół.
- Słuchałem tę wypowiedź wiele razy i nie mam pojęcia, dlaczego tak bardzo wszyscy się jej przyczepili. Nie powiedziałem nic innego, niż to, co mówili wszyscy dookoła. Wszyscy doskonale wiedzieli o tym, że w kadrze nie było atmosfery. Zresztą nawet sam Thomas o tym wspominał i mówił, że to jest bardzo ważne w drużynie - powiedział Zniszczoł w rozmowie z Interia Sport.
To bardzo denerwuje. Nawet ostatnio dostałem groźby w wiadomościach prywatnych w social mediach. I to są groźby karalne. To zaczyna zachodzić za daleko, choć staram się od tego odciąć. Pracuję z psychologiem, który pomaga mi w tym, bym mógł się skupić tylko na skokach. Nie jest to miłe, ale zaakceptowałem to
Weekend prawdy Zniszczoła. Zaplecze kadry naciska
Dla Zniszczoła weekend w Wiśle będzie weekendem prawdy. Trener Maciusiak otwarcie przyznał, że między nim a Maciejem Kotem rozstrzygnie się kwestia tego, który z nich wystąpi w zawodach Klingenthal (12-14 grudnia).
- Mam świadomość tego, że będzie to dla mnie weekend prawdy. Jestem gotowy na to. Jeśli tylko skoczę tak, jak skoczyłem w Ruce, to jestem spokojny. Od Lillehammer jestem w procesie i wydaje mi się, że to wszystko zmierza w bardzo dobrą stronę. Mam jasną wizję tego, co mam zrobić. Nie staram się kombinować i szukać. Moim zdaniem jestem w takim miejscu, z którego powinno już wszystko ruszyć. Mam też dużą pewność siebie. Przydałoby się jednak też trochę szczęścia, bo ostatnio mi ono nie sprzyja - mówił Zniszczoł.
Dwa razy w ostatnim czasie znalazł się on na 31. miejscu, czyli pierwszym niedającym awansu do serii finałowej. Raz zabrakło mu 0,2 pkt., a raz 0,1 pkt.
Nie zapomniałem, jak się skacze. Nie mogę jednak sobie przeszkadzać w tym, co robię. Nie mam wyjścia i muszę znowu skakać tak, jak dwa sezony temu
Dwa lata temu podobnie zaczynał sezon, a potem okazało się, że to była zima życia wiślanina. Dlatego on wcale nie chodzi ze spuszczoną głową, bo wie, że w końcu odpali.
Z Wisły - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













