Aleksander Zniszczoł był pewny wyjazdu na igrzyska. "Trudno mi zaakceptować to, co się dzieje"
Aleksander Zniszczoł tej zimy nie zdobył jeszcze ani jednego punktu w Pucharze Świata, a przecież dwa ostatnie sezony były jego najlepszymi w karierze. Dwukrotnie stawał na podium PŚ i do marca ubiegłego roku był pewien wyjazdu na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Decyzją trenera Macieja Maciusiaka, co było zresztą oczywiste, 31-latek w Predazzo nie wystąpi. Czy w karierze doczeka się jeszcze olimpijskiego debiutu?

Z Aleksandrem Zniszczołem rozmawialiśmy w Oberstdorfie na mistrzostwach świata w lotach narciarskich zaraz po tym, jak opublikowany został skład kadry na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Niespodzianki nie było i skoczka z Wisły zabrakło w reprezentacji Polski.
Trener Maciej Maciusiak postanowił, że w Predazzo zobaczymy: Kacpra Tomasiaka, Kamila Stocha i Pawła Wąska.
Aleksander Zniszczoł: brałem wyjazd na igrzyska za coś pewnego
Zniszczoł nigdy do tej pory nie wystąpił w igrzyskach, a kolejna szansa będzie dopiero za cztery lata. Wtedy będzie miał 35 lat. Czy zatem widzi siebie w kolejnych igrzyskach?
- Chciałbym, ale to są tylko marzenia. Trzeba do nich dążyć, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie - przyznał nasz skoczek.
Po ostatniej zimie można było stwierdzić, że Zniszczoł ma duże szanse na wyjazd na igrzyska. On sam był tego niemal pewny.
Brałem ten wyjazd na igrzyska za coś pewnego. Zupełnie nie spodziewałem się tak słabego sezonu. W czasie Pucharu Kontynentalnego w Ruce dotarło do mnie, że kolejne igrzyska w karierze będą beze mnie. Stałem w miejscu i kopałem się z tym, jak jest. Trudno było mi zaakceptować to, co się dzieje. Był plan na to, co zrobić. Sam też w tym wszystkim też grzebałem
Nasz skoczek na razie nie chciał analizować tego, co się stało w tym sezonie, ale przyznał, że na to przyjdzie czas po sezonie.
MŚ w lotach zaczął dobrze, ale potem była walka o kwalifikację
Zniszczoł dostawał tej zimy wiele szans, ale żadnej nie wykorzystał. Po tym, jak punktów PŚ nie zdobył też w Sapporo, zapowiedział, że liczy na przebudzenie na "mamucie".
31-latek to specjalista od lotów i to potwierdził w pierwszym skoku treningowym. Skoczył 205,5 m, ale potem było tylko gorzej.
- Ten pierwszy skok był w porządku i dał mi trochę frajdy. Drugi już nie był taki, bo odbicie znowu było bardziej w miejscu. Ten kwalifikacyjny nie był najgorszy na progu, ale poczułem, jak wykręcało mi prawą nartę za progiem. To był ciężki skok w trudnych warunkach - ocenił Zniszczoł, który w kwalifikacjach osiągnął tylko 166 metrów.
Z Oberstdorfu - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














