Afera wokół Żyły, ostro go atakują. Trener Polaków zdecydowanie reaguje
Wokół kombinezonu Piotra Żyły zrobiło się spore zamieszanie. Dość ostro dyskutują o nim zwłaszcza zagraniczni eksperci i pasjonaci skoków narciarskich. Wygląda jednak na to, że ich wątpliwości i rozważania są daremne, bowiem Polak ani razu nie został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy strój, zatem według kontrolerów FIS wszystko jest w jak najlepszym porządku. Po konkursie w Ga-Pa Thomas Thurnbichler przyznał, że on i sztab nieraz działają na granicy ryzyka, ale to wszystko jest częścią strategii.

Piotr Żyła świetnie zainaugurował Turniej Czterech Skoczni. W konkursie w Oberstdorfie zajął wysokie drugie miejsce i stanął na podium zaraz obok trzeciego Dawida Kubackiego i pierwszego Halvora Egnera Graneruda. W Garmisch-Partenkirchen też poszło mu nieźle, choć nie aż tak dobrze, jak przy okazji poprzednich zawodów. Był szósty. "Pierwszy skok był fajny, naprawdę podobał mi się. Drugi był spóźniony, tam gdzieś spadło mi z progu" - mówił po wszystkim.
Tymczasem wokół niego samego zrobiło się zamieszanie, które ciągnie się już od kilku dni. Zaczęło się od kłopotów z kombinezonem. Po czasie zauważono, że niedługo po oddaniu finałowego skoku w Oberstdorfie, suwak jego stroju rozsunął się, co mogło skończyć się dyskwalifikacją. "Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że gdzieś faktycznie miałem zapięty ten kombinezon. I trochę chyba przesadziłem z radością i gdzieś musiał się po prostu przy tym wszystkim rozsunąć. W tym momencie to nawet nie wiedziałem, co się dzieje" - wyjaśniał w rozmowie z Interią.
Temat powraca w innej odsłonie. Niektórzy przekonują, że w locie kombinezon Żyły wygląda na zbyt rozszerzony w kroku. "Te niebieskie garnitury wydają się trochę rozciągliwe" - pisał na Twitterze Viktor Polasek. Podobnego zdania jest też Matthias Prodinger. Pod jego wpisem w sieci ktoś porównał Piotra do... "latającej wiewiórki".
Spekulacje stara się uciąć trener "Biało-Czerwonych", Thomas Thurnbichler.
Thomas Thurnbichler o dyskwalifikacjach: "My też jesteśmy na granicy, ale to część strategii"
Po konkursie w Ga-Pa szkoleniowiec podszedł do dziennikarzy i wyjaśnił system działania. Nie ma mowy o żadnym oszustwie. Posunięcia sztabu, w tym m.in. odpowiedzialnego za kombinezony Polaków Mathiasa Hafele, mieszczą się w granicach przepisów. Przy okazji Thurnbichler zgodził się, że - w porównaniu do zawodów w Oberstdorfie - podczas drugiego konkursu było sporo dyskwalifikacji.
Zauważyłem to, że zespoły teraz bardziej ryzykują, więc może być to przyczyna dyskwalifikacji. Oczywiście my też jesteśmy na granicy, ale jest to część strategii. Jeśli przekroczysz tę granicę, to wtedy otrzymasz dyskwalifikację. Podejmujemy to ryzyko
Teraz na niego i skoczków czeka dzień wolnego od rywalizacji, ale nie całkiem - jak się okazuje - od zawodowych obowiązków. Trener wyjaśnił, że w przerwie między zawodami w Insbrucku planuje już trening dla kadrowiczów. Będzie też czas na rozmowę z każdym z zawodników, tak by odpowiednio dostosować zajęcia do ich potrzeb.












