Afera na skoczni. Ogłosili to na igrzyskach. Oskarżenia wobec Niemców
Zimowe igrzyska olimpijskie trwają w najlepsze a tymczasem Norwegowie wracają do afery, która wstrząsnęła w poprzednim sezonie światem skoków narciarskich. Jeden z członków ich sztabu przedstawił, jak po tamtych zdarzeniach zawodnicy ze Skandynawii byli traktowani przez innych rywali przy okazji zawodów Pucharu Świata. A Niemcy wprost zinterpretowali te słowa jako płynące w ich kierunku oskarżenia.

Fani skoków narciarskich spoglądają obecnie w stronę Predazzo, emocjonując się walką o medale na tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina. Tymczasem Norwegowie wracają do afery z kombinezonami, która wstrząsnęła całym środowiskiem podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w Trondheim. I w której sami odegrali główną, choć nieprzynoszącą chluby rolę.
Skandynawski czempionat przywołał norweski portal Dagbladet.no, publikując we Włoszech materiał, na łamach którego wypowiedział się między innymi Sigurd Søberg. To człowiek, który po wspomnianej burzy odpowiada obecnie za kombinezony norweskiej kadry. To właśnie on opowiedział dziennikarzom, jak po tamtych wydarzeniach traktowani byli na europejskich skoczniach jego rodacy, wskazując przede wszystkim na podopiecznych trenera Stefana Horngachera.
- Słoweńcy zawsze byli mili. Ludzie z innych krajów? Nawet na nas nie spoglądali. W ogóle nie zauważali naszej obecności. Potem sytuacja powoli, ale jednak się uspokajała - stwierdził Sigurd Søberg.
Po czym dodał: - Niemcy byli szczególnie obecni w mediach. Uważali, że kara (trzymiesięczny zakaz) była zbyt łagodna. Ale od tego czasu wiele się zmieniło.
Skoki narciarskie. Znów głośno o aferze z Norwegami. Niemcy reagują
Te słowa za naszą zostały potraktowane za naszą granicą w jednoznaczny sposób.
Oskarżenia wobec niemieckich skoczków narciarskich
- Norwescy skoczkowie narciarscy poczuli się wykluczeni przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Oskarżają swoich niemieckich konkurentów - czytamy dalej.
O tym, że ubiegłoroczne niesnaski odeszły już w niepamięć, przekonuje jednak Marius Lindvik.
- Na początku było trochę nerwowo. Mam wrażenie, że teraz większość ludzi dobrze się dogaduje. Większość mówi "cześć" i jest miła. To nie problem - zadeklarował norweski skoczek.
A już w poniedziałek czeka nas pierwszy konkurs panów podczas igrzysk olimpijskich Mediolan-Coritina. Zawody na normalnej skoczni w Predazzo zaplanowano na godzinę 19:00.














