Adam Małysz spotkał się z Thurnbichlerem. Kompletna zmiana. Prezes ujawnia wydarzenia zza kulis
- Na początku wydawało się, że jesteśmy blisko tego, iż Thomas Thurnbichler faktycznie zostanie. Po Planicy do końca nie jestem pewny, ale jeszcze widziałem się z Thomasem później, po Planicy, gdzie przyjechał do biura. Tam już był trochę bardziej wyluzowany, więc cały czas jestem optymistą. Mam nadzieję, że faktycznie zostanie u nas i od początku coś stworzy - mówi Interii Adam Małysz w kontekście wewnętrznych wydarzeń w kadrze. Dziś jako kapitan poprowadzi jedną z drużyn w zawodach Red Bull Skoki w Punkt na Wielkiej Krokwi (otwarcie bram godz. 13, start zawodów o 15).

Podczas gdy czynni zawodnicy będą rywalizowali na Wielkiej Krokwi, kapitanowie zespołów, czyli ty, Goldberger, Schmitt, Morgenstern i Schlierenzauer, też przypniecie narty i usiądziecie na belce startowej. Tyle że na specjalnej, maleńkiej skoczni o punkcie K 4.
Adam Małysz: - Wystarczy (uśmiech). W piątek mieliśmy testy, tak że uważam, iż dla większości kapitanów to i tak było przeżycie, bo wielu z nich nie robiło tego od dawna. Ja i Martin Schmitt akurat skoczyliśmy na tej skoczni wcześniej, gdy testowałem ją po wybudowaniu, zaś Martin miał okazję w Wiśle przy Pucharze Świata. Więc jakieś rozeznanie już mieliśmy, ale widziałem, że koledzy w kolejnych seriach szli na całość.
Ile tam będziecie w stanie uzyskać?
- Myślę, że cztery metry to jest maks.
Czuć na ciele, że to już nie jest to, co kiedyś?
- Ojejku, czuć dobrze! Ale przede wszystkim ma to być zabawa. Tak samo jak tutaj, na dużej skoczni, gdzie chłopaki w tych zawodach mają mieć dużo frajdy. Dla nich to także niesamowite wyzwanie, bo po próbnych skokach sami mówili, iż nie myśleli, że aż tak trudno będzie doskoczyć do umówionego punktu z odległością. Jak popatrzymy, to chyba tylko Alex Insam skoczył w punkt, a Ryoyu Kobayashi pomylił się o zaledwie pół metra. Było też paru takich zawodników, którym zabrakło po dwa metry. Będzie na pewno ciekawie.
Oby tylko pogoda dopisała.
- No właśnie, niby ma spłatać figla, byle tylko do końca się nie sprawdziła. To wszystko polega przede wszystkim na fajnej zabawie. A także chcemy pokazać, że skoki nie są tylko superprofesjonalne i każdy koncentruje się tylko bezwzględnie na wyniku. Bo już na treningach chłopaki pokazywali wiele radości, byli niezmiernie zadowoleni po tych skokach. Czekali, kto ile uzyska, a jak ktoś spóźnił skok i odbił się prawie z buli, w grupce strasznie się śmiali i komentowali: "o, widać że przyjechał tu po Planicy". Jest dużo elementów dodanych, a także trochę ujętych, czyli nie ma pomiaru wiatru, nie ma not za styl, belka jest w zasadzie dowolna, a do tego obowiązuje komunikacja z trenerem i zawodnikiem na górze. Te elementy może się fajnie oglądać.
Skoki narciarskie. Red Bull Skoki w Punkt. Śledź przebieg wydarzenia w Interii
Mamy nowe otwarcie w polskich skokach, Maciej Maciusiak przejął główny ster. Czy Thomas Thurnbichler wrócił już z ostateczną decyzją odnośnie pracy z kadrą juniorów?
- Nie. Ustaliliśmy, że Thurnbichler po tym evencie w Zakopanem poda decyzję. Potrzebował tygodnia, żeby sobie odpocząć, przemyśleć pewne sprawy, porozmawiać z rodziną. Ja też nie chcę przedwcześnie męczyć go telefonami, tylko zadzwonię pewnie w poniedziałek lub wtorek i wtedy dowiem się, jaka jest jego decyzja.
A, na twój nos, co usłyszysz?
- Ja wiem, że mam duży nos, więc powinienem to naprawdę dobrze czuć (śmiech). Na początku wydawało się, że jesteśmy blisko tego, iż on faktycznie zostanie. Po Planicy do końca nie jestem pewny, ale jeszcze widziałem się z Thomasem później, po Planicy, gdzie przyjechał do biura. Tam już był trochę bardziej wyluzowany, zupełnie inaczej wyglądał, więc cały czas jestem optymistą. Mam nadzieję, że faktycznie zostanie u nas i od początku coś stworzy.
Skoki w Zakopanem na koniec sezonu. Kiedy i gdzie oglądać? [TRANSMISJA, PROGRAM, WYNIKI]
A masz, w razie czego, przygotowany plan B?
- Gwarancja jakby była, że on powinien rozwijać młodych, bo też mnie zapytał, co potem, w jaki sposób mam zamiar nakreślić współpracę i co będzie dalej. Odpowiedziałem, że to jest koncentracja na 4-6 lat, a może i więcej. I dodałem mu, że oczywiście jeśli to pójdzie rozwojowo i wynikowo do przodu, to automatycznie pójdziesz z nimi.
Ta ścieżka rozwoju, wykonując krok wstecz, żeby później ruszyć dwoma do przodu, była kusząca dla Thomasa?
- On już w trakcie sezonu pytał mnie, jaki mamy na niego plan, czy zostanie. I kwestia była taka, że czekamy do samego końca, do mistrzostw świata, co tam się wydarzy. Jednak, de facto, wcześniej z nim o tym rozmawiałem. Z kolei po mistrzostwach porozmawiałem z zarządem, chłopakami i trenerami. Na zarządzie przedstawiłem jakie są sugestie od zawodników i trenerów, po czym doszliśmy do wniosku, że w takim układzie nie pójdzie to do przodu. Atmosfera, która zrobiła się w kadrze, zablokowała pewne rzeczy. Potrzeba było trochę świeżości i jakby luzu, aby skoczkowie dostali wiary, że chcą to robić na sto procent. Natomiast jak przyszedł Thomas i jakby pierwszy zaproponował swoją wizję tego wszystkiego, to w gruncie rzeczy ona nie była bardzo rozbieżna. Chciał trenować z Pawłem Wąskiem i młodymi zawodnikami, natomiast sugerował, żeby Maciek Maciusiak został ze starszymi, a Wojtek Topór z resztą zawodników, którzy jeżdżą po Pucharach Kontynentalnych. Jednak on chciał, żeby wszyscy tworzyli jedną kadrę, ale myśmy już prowadzili coś takiego parę lat temu. Była wtedy również duża, szeroka kadra, ale wytrzymało to pół roku, a później wszystko się rozmyło. Na pewno nie chcieliśmy wchodzić w coś podobnego, tym bardziej teraz, przed igrzyskami olimpijskimi. Potrzebujemy, aby najlepsi zawodnicy wybrani do kadry A koncentrowali się przede wszystkim na tym najważniejszym starcie czterolecia, mogąc spokojnie pod tym kątem pracować.
- Gwarancja jakby była, że on powinien rozwijać młodych, bo też mnie zapytał, co potem, w jaki sposób mam zamiar nakreślić współpracę i co będzie dalej. Odpowiedziałem, że to jest koncentracja na 4-6 lat, a może i więcej. I dodałem mu, że oczywiście jeśli to pójdzie rozwojowo i wynikowo do przodu, to automatycznie pójdziesz z nimi
Powiedziałeś, że na początku wydawało ci się, że Thomas jest bliższy pozostania w Polsce, a później to zaczęło ulegać zmianie. Trudno tutaj nie abstrahować od wypowiedzi w Planicy Dawida Kubackiego i Aleksandra Zniszczoła, o których od wielu dni jest głośno.
- Chciałbym, aby o tym już nie mówiono. Chłopaki zrobili, co zrobili, wiedzą sami, że nie było to do końca w porządku. Ale w tym momencie cały czas im to ciąży, każdy im o tym przypomina. I to jest złe dlatego, że za chwilę rozpoczynają przygotowania do kolejnego sezonu. Uznaliśmy, że trzeba pomału to na tyle wyciszyć, żeby nie było koło tego za dużo kontrowersji. Chłopaki też rozmawiali z Thomasem. Jeśli chodzi o związek, my wyciągniemy jakieś kontrowersje, ale to będzie bardziej nasze wewnętrzne działanie, a nie tak, żeby znów rozdmuchiwać to w mediach. Chcemy na tyle wszystko zorganizować, by mogli w spokoju ruszyć zaraz z przygotowaniami do sezonu z igrzyskami. Najważniejsze dla nas jest to, że mają oni zrobić wynik. Z jednej strony trochę ich rozumiem, ale też wiem, że zrobili źle i oni sami mają tego świadomość.
Rozmawiał i notował Artur Gac, Zakopane
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl












![Jannik Sinner broni tytułu w Londynie. Włoch wyeliminował Djokovicia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1AREX2IEF1T4-C401.webp)