Reklama

Reklama

Adam Małysz. Ostatni skok w Zakopanem oddał o 19.12

To już dziewięć lat! Adam Małysz oddał swój ostatni skok o 19.12 - 26 marca 2011 roku. Działo się to na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, a oglądało na trybunach ponad 20 tysięcy ludzi. Małysz to jeden z najlepszych skoczków narciarskich w historii tej dyscypliny.

W Polsce na punkcie niepozornego zawodnika z Wisły zapanowało zjawisko, które zostało nazwane "małyszomanią".

Reklama

Skoki narciarskie były popularne w naszym kraju, ale nigdy wcześniej nie mieliśmy takiego zawodnika. Złoty medal olimpijski wywalczył co prawda Wojciech Fortuna, medalistami mistrzostw świata byli: Stanisław Marusarz, Antoni Łaciak czy Stanisław Gąsienica-Daniel, swoje zrobił Piotr Fijas, medalista mistrzostw świata w lotach, ale to dopiero Małysz przeniósł nas na zupełnie inny poziom.

Od sezonu 2000/01 skoczek z Wisły stał się bohaterem narodowym. Wtedy Małysz wygrał w wielkim stylu Turniej Czterech Skoczni, został mistrzem świata i zwycięzcą klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. 

Lista sukcesów Małysza jest bardzo długa. To cztery tytuły mistrza świata, cztery "Kryształowe Kule" za PŚ, cztery medale olimpijskie i w sumie 39 zwycięstw w konkursach Pucharu Świata. To najlepszy wynik z Polaków. Kamil Stoch jeszcze go nie dogonił. Małysz ostatni triumf odniósł 21 stycznia 2011 roku w Zakopanem. I właśnie na Wielkiej Krokwi skoczek oddał tez swój ostatni skok w karierze.

26 marca stolica polskich Tatr żegnała Małysza. Nie zawiedli kibice, których ponad 20 tysięcy zjawiło się na trybunach, nie zawiedli koledzy Adama ze skoczni, którymi byli: Rosjanie Ilia Rosliakow i Denis Korniłow, Fin Matti Hautamaeki, Norweg Bjoern Einar Romoeren, Szwajcar Simon Ammann, Austriacy Gregor Schlierenzauer, Martin Koch i Thomas Morgenstern, Niemcy Martin Schmidt i Michael Uhrmann, Czech Jakub Janda, Ukrainiec Witalij Szumberec oraz Polacy: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Marcin Bachleda, Stefan Hula i Adam Cieślar.

Zawiodła tylko pogoda. Początek imprezy pod tytułem "Skok do celu" był planowany na 16, ale rozszalała się burza śnieżna. Przekładano więc start, aż sprawy w swoje ręce wziął bohater wieczoru, który, wbrew zaleceniom jury, postanowił oddać skok. Jego śladem poszli inni zawodnicy.

Małysz - pełniąc rolę gospodarza - skakał jako ostatni. Jego skok był najdłuższy. Po lądowaniu zaproszeni na benefis Polaka zawodnicy utworzyli z nart szpaler, pod którym on przejechał. W tym momencie tysiące gardeł skandowało: Adam, Adam Adam.

- Co do naszych skoków, to organizatorzy nie chcieli się zgodzić, abyśmy wystartowali. Pamiętali o wypadku Janka Mazocha, jak potem byli ciągani po sądach i prokuraturach. Ja jednak skakałem na własną odpowiedzialność. Kiedyś w młodzieńczych latach nie w takich warunkach się skakało. Także w Pucharze Świata, gdy szedłem na całość. Dziś skakałem dla publiki i nie miało znaczenia, jak długi będzie ten skok. To był skok żegnający Wielką Krokiew. Nie myślałem, że jest ostatni, życie nie przeleciało mi przed oczami. Po prostu skoncentrowałem się na tym, żeby kibice byli zadowoleni - mówił wtedy Małysz.

Tak zakończył życie skoczka "Orzeł z Wisły". Najpiękniej spuentował jego karierę Włodzimierz Szaranowicz, komentator TVP, który przez wiele lat opowiadał o jego sukcesach. "To ostatni skoczek, co tak pięknie poloneza wodził" - powiedział.

Pawo

Dowiedz się więcej na temat: Adam Małysz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje