Adam Małysz nie gryzł się w język. Zapowiedział poważną rozmowę z Maciusiakiem
Polscy skoczkowie z kadry A zawiedli w Ruce. Nie najlepiej poszło również Kamilowi Stochowi i punkty w sobotę zdobył jedynie Kacper Tomasiak. Adam Małysz w rozmowie z Przeglądem Sportowym po konkursie jasno stwierdził, że sytuacja jest "fatalna". Przeanalizował to, co działo się na skoczni i zapowiedział dalsze kroki, w tym poważną rozmowę z Maciejem Maciusiakiem.

Trudno patrzyło się na występy Polaków w sobotnich kwalifikacjach, a potem podczas konkursu w Ruce. Zawiedzeni byli jednak nie tylko Biało-Czerwoni - punktów w tym konkursie nie zdobyli m.in. Jan Hoerl czy Philipp Raimund, gwiazdorzy reprezentacji Austrii i Niemiec. Forma Polaków jest jednak zastanawiająca od początku sezonu.
Adam Małysz gorzko o sytuacji polskich skoczków
W rozmowie z Przeglądem Sportowym Adam Małysz przekazał, że uleciał z niego niemal cały optymizm dotyczący sytuacji Polaków w sezonie olimpijskim. Na początku wystarczyło jedno słowo: "fatalnie".
"Słabiutko to wyglądało. Oprócz Kacpra Tomasiaka, to cała reszta... Cóż, skoki chłopaków nie napawają optymizmem" - przekazał. Jeszcze przed tygodniem szef PZN był o wiele bardziej wyrozumiały i wieszczył nawet wskoczenie Stocha do pierwszej dziesiątki. Choć kiepski skok Stocha był zaskakujący i, jak sam przyznał Małysz, po raz kolejny spóźniony, to bardziej martwiła go dyspozycja pozostałych polskich zawodników.
Adam Małysz zapowiedział rozmowę z Maciejem Maciusiakiem
Przede wszystkim Małysz zwrócił uwagę na słabe skoki Żyły i Kubackiego. Skoczkowie nie przeszli nawet kwalifikacji do konkursu głównego w Ruce. "Nie wiem, jak to określić. Nie byli dobrzy wcześniej, a w Ruce skakali fatalnie. Będę rozmawiał z Maćkiem Maciusiakiem, bo nie wiem, czemu te skoki są tak słabe. Po Lillehammer był optymistą i martwił się najbardziej o Olka. Ten zrobił postęp w stosunku do ostatnich konkursów, ale to dalej nie jest tak, że może wejść do finału" - mówił Małysz.
Jednocześnie były mistrz postanowił pochwalić Kacpra Tomasiaka. Śmiało przyznał, że jest "najlepszym punktem drużyny", choć ma jeszcze nad czym pracować. Dodał też, że bardzo cieszy go postawa pań w Pucharze Świata, a przede wszystkim Anny Twardosz.












